Etykiety

poniedziałek, 30 czerwca 2014

rozdział 20

Od pół godziny grałam z Niallem w szachy i oczywiście to ja wygrywałam. Jeszcze jeden ruch i wygram. Chłopak przestawił królową.
- Szach i mat. – pokazałam mu język przestawiając jedną z figur.
- Co?! Jak?! – był zaskoczony.
- Ze mną nikt jeszcze nie wygrał. – oznajmiłam.
- A poważnie?
- To nikt od kiedy zaczęłam grać. – uśmiechnęłam się.
- Dobra, jest pierwsza. Śpisz u mnie w sypialni. – oznajmił.
- Nie mam zamiaru. I tak nie zasnę.
- No to przynajmniej spróbujesz. – zarządził.
- Niall, ale jest 95% szans że nie zasnę, weź ty się połóż u siebie a ja jak coś to zdrzemnę się tutaj na kanapie, i tak jest duża. – powiedziałam.
- Śpisz u mnie.
- Ale…
- Nie. – nie przyjmował żadnego sprzeciwu.
            Gdy już miałam iść na górę na polu zagrzmiało i po czym zobaczyłam błysk. Wzdrygnęłam się. No to na pewno nie będę spać. Usiadłam z powrotem na krześle.
- Co jest?
- Nie będę spać kiedy jest burza. – pisnęłam.
- Ale dlaczego?
- Bo jest burza. Nie ma mowy o spaniu.
- To nigdy nie spałaś jak była burza.
- Nie, mam tak od 6 lat. – odparłam.
- Dobra chodź ze mną. – chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął za sobą na schody.
            Kazał mi się przebrać w jego luźne dresy. Usiadłam na łóżku i chłopak zaczął zamykać rolety. Dostałam szklankę gorącego mleka i zaczęłam pić zawartość.
- Zasłony są takie ciemne że nie przepuszczą blasku błyskawic. – wyjaśnił.
            Położyłam się w łóżku z niezadowoloną miną i Niall opuścił pomieszczenie. Leżałam przez chwilę kiedy usłyszałam grzmot i z piskiem wyskoczyłam z łóżka. Zeszłam do salonu gdzie Niall oglądał mecz.
- Co jest?
- Rolety może nie przepuszczają światła ale nie są dźwiękoszczelne. – powiedziałam.
- No to co robimy?
- Ty idziesz spać do siebie a ja siedzę tutaj i umieram ze strachu. – powiedziałam siadając, owijając się kocem.
- Ja będę oglądać mecz, jestem raczej nocnym markiem. – wyjaśnił.
- Serio? To co ja mam powiedzieć? – mruknęłam niezadowolona. Oparłam głowę o nałokietnik kanapy i zwinęłam się w kulkę. Po chwili przyszedł kot. Zaczął mruczeć. Pod wpływem tego dźwięku zaczynałam zasypiać kiedy zagrzmiało o ja się gwałtownie podniosłam.
- Nosz kurwa mać! – zaklęłam.
            Niall zaczął się ze mnie śmiać. Posłałam mu groźne spojrzenie. Po chwili spoważniał.
- Czekaj, 95% jest na to ze nie zaśniesz, do tego trzeba dołożyć 4% przez burzę, to co trzeba zrobić żeby 1% się spełnił?
- Niall to tak nie zadziała. – mruknęłam. – I jak ci powiem to będziesz się śmiał.
- Słuchaj postaram się nie. – popatrzyłam na niego spode łba. – Obiecuję.
- Jak byłam mała to spałam z rodzicami, miałam tak do trzynastego roku życia. – mruknęłam cicho. – Albo zasypiałam kiedy tata mnie przytulał.
- A potem.
- Nie chce o tym mówić. – spoważniałam.
- Okey… – przesłużył koniec słowa, po czym przysunął się obok mnie i objął mnie ramieniem. Spojrzałam na niego pytająco, a on się uśmiechnął i dalej oglądał mecz.
            Kiedy kot przyszedł na moje kolana i zaczął mruczeć, oparłam głowę o ramię boldyna i zamknęłam oczy. Poczułam się bezpiecznie, naprawdę bezpiecznie mimo że siedziałam tuż obok przestępcy. Po raz pierwszy od kilku lat zapadłam w głęboki sen bez pomocy leków nasennych.
DZIEKUJE ZA 1000 WYŚWIETLEŃ

dziewczyny ale mogłybyście mimo wszytko mi skomentować bo mnie to boli jak nie komentujecie;(

niedziela, 29 czerwca 2014

rozdzial 19

Nie odzywałam się przez resztę drogi, chłopak też nie miał zamiaru przerwać tej ciszy. Kiedy dojechaliśmy, chłopak jak zwykle wyskoczył aby otworzyć mi drzwi. Wysiadłam z samochodu i podążyłam za blondynem. Wpuścił mnie do środka i powędrowałam do kuchni. Usiadłam na wysokim stołku przyglądałam się jak Niall robi gorącą czekoladę. Spojrzałam na plecak i sięgnęłam po książki.
- Co dostałeś na egzaminie z biologii? – zapytałam mając nadzieję że ful punktów.
- Maksa z rozszerzonej a co?
- Fajnie. – uśmiechnęłam się. – Pomożesz mi.
- Szkołę skończyłem i do niej nie wracam.
- No weź. – jęknęłam. – Proszę.
- Dobra pokaż co tam masz. – postawił kubki z czekoladą na stole i pochylił się opierając się na łokciach.
            Wyjęłam szybko podręcznik do biologii i pokazałam mu ostatni temat.
- Genetyka? Przecież to jest proste. – zaśmiał się.
- Niby tak, ale ja się gubię w tym wszystkim. Zwłaszcza jeśli chodzi o to jak łączą się te zasady azotowe. – jęknęłam.
- Zrobimy tak. – usiadł obok mnie. – Wymień trzy różnice między DNA i RNA. – poprosił.
- Emm…no to DNA jest dwu łańcuchowe a RNA jedno. Jeszcze, DNA koduje geny a RNA to…jak to się nazywa…białko? A jeszcze jest to że DNA ma w sobie deoksyrybozę, a RNA rybozę? – nie byłam pewna.
- Dobrze, teraz wymień mi z czego składa się nukleotyt.
- Z rybozy albo deoksyrybozy, resztek kwasy fosforowego i z zasady azotowej. – powiedziałam pewnie.
- Widzę że to umiesz. – zaśmiał się. – Czego nie rozumiesz skoro na razie dobrze ci idzie?
- Chodzi mi o łączenia zasad azotowych.
- Dobra pokażę ci że to jest bardzo proste. Z czym się łączy adenina?
- Z cytozą?
- Źle, z tyminą. Zrób to na zasadzie samych literach. A zawsze do T, C do G, chyba że mówimy o tworzenie białka z RNA to w tedy tymina zamienia się na uracyl.
- Czyli adenina do tyminy lub uracylu, a guanina do cytozyny?
- Tak właśnie. Za każdym razem. Dobra, czego jeszcze nie rozumiesz?
- Mitozy i mejozy?
- Przecież to akurat jest naprawdę proste.
- Nie dla mnie.
- Przynudzasz, aż zastanawiam się czy mnie nie wkręcasz. Mitoza to proces w którym podwaja się ilość DNA, są dwie komórki potomne i w każdej po 46 chromosomów i te komórki służą za materiał budulcowy. Mejoza to proces gdzie są 4 komórki potomne i w każdej z nich jest po 23 chromosomów, mówimy o komórkach jajowych i plemnikach.
- Dobra jarzę.
- Coś jeszcze?
- A geografia?
- Jestem z niej lewy.
- Słabo bo ja też, chciałam że byś mi wytłumaczyła, no ale dobra, dam sobie siana. – schowałam podręczniki do plecaka i nagle usłyszałam jak telefon wibruje w moich spodniach. Wyjęłam go i spojrzałam na ekran. Od Liama.

Będę jt wieczorem o18.00 , i mam dość spory zapas leków nasennych :3”
„Super!, postaram się pojawić na lotnisku.”

            Szybko odpisałam i schowałam telefon do kieszeni po czym chwyciłam kubek z czekoladą w ręce.
- Jutro będę miała leki nasenne. – powiedziałam.
- Skończyły się?
- W sumie to tak. – oznajmiłam. – Będę musiała jechać na lotnisko po przyjaciela.
- Podrzucę cię, a potem odwieziemy go razem. – był stanowczy.
- Em… tylko że tam będzie masa glin. – powiedziałam szeptem.
- Słucham?! Musisz się z nim umówić gdzie indziej.
- Nie da się, on pracuje dla federalnego biura śledczego, ma broń i odznakę, jest tam szefem.
- I on dostarcza ci leki?
- Na receptę. – pokazałam blondynowi język.
- Dobra jedziesz, ale mam cię na podsłuchu. – oznajmił. – Jeden numer a pożałujesz.
            Przełknęłam głośno ślinę i popatrzyłam na niego przerażona. Wypiłam czekoladę. I wstałam ze stołka i podreptałam do salonu. Usiadłam skulona na kanapie i włączyłam telewizor. Zobaczyłam że idzie „Trzy metry nad niebem”. Zostawiłam kanał i oglądałam film. W pewnym momencie popłakałam się kiedy umarł jeden z drygo planowych bohaterów.
            Do pokoju wszedł Niall i zaczął się ze mnie śmiać.
- Błagam jak można oglądać takie nudne filmy. – powiedział przez śmiech.
- Gadaj co chcesz ja takie lubię. – powiedziałam.


__________________________________________
Minimum 5 komentarzy (:

niedziela, 15 czerwca 2014

Informowani! + pomysl

tu podajcie swoje fb,tt zeby was informowac
moj tt; @OneLittDieMix
ask; ask.fm/HappyDirectioners

Co wy na to zeby byly twitterowe postacie?? Piszcie tez jaka postacia chcielibyscie kierowac. do wyboru:

Liam Payne
Niall Horan 
Lucy Milla
Mia Pinnock
Mark Stykes
Zapraszamj (:


wtorek, 10 czerwca 2014

rozdział 18

Niall zatrzymał się pod szkołą i od razu wyskoczył aby otworzyć mi drzwi. Dał mi torbę i pożegnał się ze mną. Na schodach do szkoły złapała mnie Mia. Chwyciła mnie i zatrzymała.
- I jak?
- Ale co? – byłam zaskoczona a ta szczerzyła się do mnie.
- Wczoraj jeszcze na niego przeklinałaś że jest szują a dziś cię podwozi do szkoły. – zaczęła nawijać a ja zakryłam bransoletkę z pluskwą ręką mają nadzieję że przez to mniej słychać o czym mówimy.
- Nie, nie, nie to nie tak. – szepnęłam.
- To jak?
- Zabrał mnie ze szkoły i w ogóle to się pokłóciliśmy. – wolałam ominąć to że się spoliczkowaliśmy- musiałam wracać w tą wstrętną ulewę dwie godziny na nogach. Posiedziałam w domu i się nudziłam. Wyszłam do parku jak już było ciemno. I jakiś gość mnie rozpoznał, czekaj bo ty nic nie wiesz…Ugh. – tupnęłam nogą. – Pamiętasz jak poszliśmy do klubu po moim powrocie do szkoły bo mnie bolała głowa?
- No tak.
- W tedy taki facet chciał mnie zgwałcić ale Niall mnie uratował. – wyjaśniłam. – I jak byłam w parku to wpadłam właśnie na tego mężczyznę. Pobiłby mnie gdyby nie Niall. Został u mnie na noc.
- Ja mam w to uwierzyć?-zakpiła. – Wymyśl coś oryginalniejszego co?
            Przewróciłam oczami i podniosłam bluzkę do góry ukazując ogromnego sińca i ranę po sygnecie. Dziewczyna zakryła usta ręką a ja szybko opuściłam bluzkę w dół.
- Masz swojego bohatera, jak słodko? Ej a robiliście to? – zapytała a ja się zaśmiałam.
- Między nami nawet nic nie ma. – wyjaśniłam.
- Ale jakby co to mi powiesz ze szczegółami?
- Jasne, zadzwonię zaraz po.
- Kurde czuję się jakbym miała stracić dziewictwo po raz drugi. – pisnęła.
- Dlaczego, na razie nie mam niczego takiego w planach.
- Będę mogła go kiedyś poznać?
- Jak się zgodzi to czemu nie. – zadzwonił dzwonek i pobiegłyśmy na zajęcia taneczne. – Co tańczymy?
- Zumbę.
- Bo ja! – krzyknęłam i poleciałyśmy się przebrać. – po plątam kroki albo się wywalę.
- To jest na porządku dziennym. – dogryzła mi Mia kiedy sznurowała Adidasy.
            Pokazałam jej język i pobiegłam na salę do tańca.

***
            Nie miałam ochoty na kolejną lekcję Geografii więc razem z Mirandą siedziałyśmy teraz na schodach szkolnych i rozmawiałyśmy o kolorach tego sezonu.
- O boże! – wykrzyknęła- patrz na te. – wskazała palcem na Vans galaxy. - Musze je mieć.
- Ja bym wolała Airmax’y. One są w sam raz dla mnie. – powiedziałam. – Te miętowe są świetne.
- Jednak hitem tego roku były Converse. Mam kilka kolorów.
- Byłam w twojej gigantycznej garderobie. – zaśmiałam się. – Ale patrz na te baleriny. Są okropne.
- Patrz jak z plastiku, obleha. Wiesz mam jeszcze gazetę z ciuchami. – oznajmiła.
            Zaczęła grzebać w plecaku i wyjęła kolejny magazyn. Przysunęłam się do niej bliżej i zaglądnęłam jej przez ramię.
- Patrz jaka ładna. – zachwyciła się bluzką z myszką Miki.
- Ja bym wzięła tą. – pokazałam na kaczora Donalda.
- Muszę zobaczyć sukienki. – przekartkowała katalog. – O patrz jest z tym…no…no…ogjnaonem, wysłowiłam się no! – zaśmiała się.
- Faktycznie fajna…za ile dzwonek? – zapytałam zupełnie z innej beczki.
            Mia spojrzała na zegarek.
- Pięć minut. – oznajmiła i schowała katalogi do plecaka. – oby żeby nikt nie zakablował.
- Nie no chyba nikt nie jest takim chamem. – mruknęłam grzebiąc ręką po torbie w poszukiwaniu telefonu. – Ugh.
- Co jest?
- Szukam telefonu. – powiedziałam dalej przewracając nagle na trafiłam na mały prostokącik.- Jest! – krzyknęłam wyciągając telefon z torby.
- No wow. – zaczęła się śmiać.
            Zadzwonił dzwonek w szkole a my odsunęłyśmy się na bok schodów. Kiedy doszedł do nas Mark Mia przywitała się ze swoim chłopakiem i zaczęła nawijać o swoich nowych ubraniach które ma zamiar kupić.
            Zapatrzyłam się na telefon. Mia mnie szturchnęła.
- Em…co?
- To twój bad boy przyjechał po ciebie. – zaśmiała się.
- Co? O czym ty mówi…- zobaczyłam Nialla wysiadającego z samochodu. – Aaaa.
- Leć do niego. – pogoniła.
- No już, no już. – zaśmiałam się i pozbierałam plecak. – Nareszcie weekend, umawiamy się?
- To może jutro jakieś zakupy? – zapytała.
- Wiesz przecież, że będę się i wyłącznie patrzeć?
- Nie, nie. Ty będziesz przymierzać wszytko z butiku szafa Mai.
- Znowu?
- Błagam cię, moje ciuchy są na mnie małe to co ja mam z nimi robić? Nie mam krewnych aby komukolwiek to oddać a wszystko jest na ciebie. – zaśmiała się.
- Niech ci będzie. – pożegnałam się. – Hejka. – pomachałam do Nialla.
- Cześć, wskakuj. – otworzył przede mną drzwi do samochodu.
            Podała mu plecak i zajęłam fotek obok kierowcy. Bawiłam się paznokciami. Niall odpalił silnik i wyjechał z parkingu szkolnego.
- Dlaczego po mnie przyjechałeś? – zapytałam.
- Bo w  promieniu pięciu kilometrów od ciebie są niebezpieczni ludzie, a ty jesteś jak magnes na kłopoty. – zaśmiał się.
- Tak od razu, jestem łamagą. – burknęłam udając obrażoną.
- A żebyś wiedziała. Sama o tym dobrze wiesz. – dźgnął mnie w brzuch.
- Ała. – jęknęłam czując ból w okolicach siniaka.
- Przepraszam, zapomniałem. – spoważniał.
- Gdzie jedziemy? – zapytałam
- Do mnie. – oznajmił.

- Serio? I znów mnie wyrzucisz? Bo jak tak to się nie trudź i podrzuć mnie do domu. – sarknęłam a chłopak posłał mi wściekłe spojrzenie które wgniotło mnie w fotel.
Daje dfzie wyjatkowo na komorce ;___;]
Manm laptopa zepsutego :"(