- Ups. – zaśmiał się. – Masz jakąś fajną sztuczkę na potwierdzenie twojego talentu?
- Jezu Liam ile mam ci pokazywać sztuczki?
- Dużo razy. – zaśmiał się.
- Dobra… - uklękłam na krześle aby mieć oczy na wysokości oczu Liama. – Narysuj w myślach konkretnego koloru figurę.
Kiwnął głową.
- Teraz wymyśl drugą figurę i wrysuj ją w pierwszą. – znów kiwnął głową. – Teraz otwórz umysł i spróbuj wysłać mi obraz utworzonej figury. – poprosiłam zakładając rękę za głowę. Chłopak odwrócił i klepnęłam go w tył głowy. – oczy na mnie, ale już. – skarciłam go. Dobra mam, utworzyłeś czerwony pentagram.
- Nie, to było koło wrysowane w kwadrat.
- Łżesz. – powiedziałam.
- Nie czytasz mi w myślach.
- Tak?
- Aha. Jak czytasz mi w myślach to co myślę?
- Ha, ha Lucy się wydurnia i nie wie co myślę – zacytowałam i chłopakowi opadła kopara.
Nagle pod wpływem mocnego podmuchu wiatru okno się zamknęła a ja podskoczyłam na krześle.
- Aaa. – pisnęłam.
- Tchórz. – zaśmiał się. – Zbieraj się, odwiozę cię.
Zmyłam naczynia i wzięłam torbę. Wrzuciłam leki i telefon do torebki i pogasiłam światła. Wyszliśmy z Liamem i zamknęłam kawiarnię. Wsiadłam do samochodu i zapięłam pas. Cieszyłam się na myśl o spokojnym śnie. Podziękowałam przyjacielowi i pomaszerowałam do kamienicy. Otworzyłam drzwi i wsunęłam się do środka. Od razu przekręciłam klucz w zamku i skierowałam się do sypialni. Znalazłam piżamę i weszłam do łazienki. Umyłam porządnie włosy i ciało. Założyłam majtki i luźną koszulkę. Zrobiłam sobie płatki. Po kolacji schowałam leki do szafki a telefon ułożyłam koło łóżka. Położyłam się na materacu i łyknęłam tabletki. Po chwili zasnęłam w spokoju.
______________________________________
Heej jak wam sie podoba? Jutro 4 część ;)
Zapraszam do komentowania :) xx
czwartek, 24 kwietnia 2014
środa, 23 kwietnia 2014
Rozdział 2
W tajnym pomieszczeniu leżał mężczyzna w białej, pokrwawionej koszuli. Pisnęłam. Zrobiło mi się niedobrze. O mało nie zwymiotowałam. Wyszłam z pokoju i pobiegłam na ple zaczerpnąć świeżego powietrza. Gdy znalazłam się na wolności nie mogłam zaczerpnąć świeżego powietrza, szybko wyciągnęłam z plecaka inhalator i wchłonęłam środek rozkurczający. Ponownie spróbowałam zaczerpnąć świeżego powietrza. Uff już mi lepiej.
- Co tam? Wszystko w porzo?
- Już mi lepiej, możesz minie odwieźć? – zapytałam.
- Wskakuj. Ellie! Zaraz wrócę! – krzyknął do jednej z brunetek.
Pokazała kciuka w górę i chłopak wskoczył do samochodu. Zapięłam pas. Popatrzyłam na niego spod ukosa. Westchnął i wyciągnął portfel, też muszę z czegoś żyć a i tak nie zarabiam dużo. Chłopak dał mi pieniądze.
- Kiedy spałaś ostatnio?
- A ja wiem, cztery dni temu. – powiedziałam.
- Czemu nic nie mówisz? – zapytał.
- Kurde jak nie mam telefonu to jak mam się z tobą skontaktować?! Rodziców i rodziny nie mam, a na razie nie nazbierałam na najgorszą komórkę świata.
- Bieda piszczy w trawie. – zauważył.
- I to jak. – mruknęłam.
- Telefon i leki ci załatwię i masz mi mówić kiedy braknie ci w ziewów. – pokazał na inhalator.
- Dzięki. – wysiadłam z samochodu i pobiegłam do mojego śmiesznego mieszkania.
Nie miałam mebli w sypialni nie licząc szafy na ciuchy. Książki zawsze walały się po podłodze razem z laptopem i kosmetykami. Spałam na ładnie pościelonym materacu z lampką koło głowy i lustrem po drugiej stronie pokoju. Kuchnia była połączona z salonem i przedzielał je tylko półścianek. Miałam lipną kablówkę i małą kanapę dwu osobową. Rzuciłam plecakiem w kąt sypialni i przebrałam się. Związałam włosy w rozwalonego koka, zmieniłam bluzę i spodnie. Założyłam trampki i wyszłam z mieszkania.
Weszłam do małej kawiarni i po chwili stałam na zapleczu wiążąc fartuszek z nadrukiem logo kawiarni. Stanęłam na kasie zmieniając Lolę. Zmianę miałam na wieczór do 23. 00. Nie miałam problemu pracując w nocy bo nie sypiałam. Klientów było mało, nigdy nie było tu tłumów może czasami kiedy jest rozpoczęcie albo zakończenie roku szkolnego.
Dzisiaj obsłużyłam cztery kobiety i dwóch mężczyzn. Około 22.30 do kawiarni przyszedł Liam z siatką. Położyła ją na ladzie.
- Telefon razem z kartą i zapisanym moim numerem komórkowym i domowym i ewentualnie do pracy. Tu są leki. – podał mi siatkę i popatrzyłam mu w oczy.
- Skąd masz telefon. – zapytałam powoli.
- Lucy, nie nabiorę się na hipnozę. – zaśmiał się.
Wiedziałam jak sprawić aby mi się udało. Położyłam rękę na jego ramieniu i spojrzałam mu w oczy.
- Liam skąd masz ten telefon. – zapytałam.
- Kupiłem. – wymsknęło mu się. – Jasna cholera, znowu. – warknął.
- Nie wezmę go. – powiedziałam wyciągając z siatki same leki.
- Lucy, posłuchaj mnie, nie masz nikogo, i praktycznie niczego, weź ten telefon, będę miał z tobą kontakt. Jest nowy fakt, wiem że nie cierpisz jak daję ci coś bez powodu. Ale będę mógł cię złapać w każdym momencie bo tamten telefon się zepsuł. Możesz usiąść i pogadać? – zapytał.
- Na razie nie ma nikogo to mogę. – uśmiechnęłam się i usiedliśmy przy małym stoliku.
- Jest tak, facet który został zamordowany miał kochankę. Znaleźliśmy ją na jego jachcie. Co za koszmar. – mruknął.
- Robi się ciekawie.- uśmiechnęłam się.
Wyciągnęłam telefon z torebki i oniemiałam. To był Iphone.
- Zabiję cię! Liam jak mogłeś! – krzyknęłam.
______________________________________________
Jak na dziś to już chyba osttatni rozdział......
Ja wchodze na wyświetlenia a tam............... POLSKA-78
STANY ZJEDNOCZONE-2
IRLANDIA-5!!!!!!!!!
<3
Rozdział 1
Wysiadłam z samochodu i poczekałam na Payne’a. Agent wprowadził mnie pod gmach domu. Weszliśmy po schodach i chłopak wpuścił mnie do gabinetu.
- Zaginął Lourent Jons. – zaczął Liam. – Nie można stwierdzić morderstwa ponieważ nie ma ciała jest tylko krew. Zero rabunku, jest tylko to… - pokazał zniszczone biuro.
W pokoju była masa papierów walających się po podłodze. Nie zobaczyłam nic ciekawego.
- Kto wpuścił tą małolatę. – zapytała jakaś agentka.
Troszkę się speszyłam. Stanęłam za Liamem i czekałam na rozwój wydarzeń.
- To nasza konsultantka, Lucy , potrafi dużo więcej niż cała masa detektywów. – wyjaśnił a jeszcze bardziej oblałam się rumieńcem.
- Nie ważne. Do roboty. – zawołała kobieta.
Zaczęłam się rozglądać po pokoju. Liam podał mi rękawiczki aby nie zostawić odcisków na meblach i kartkach. Uklękłam i zaczęłam rozrzucać papiery na bok ukazując plamę krwi. Nikt nie przejął się tym co robię. Ślady krwi ciągnęły się pod szafę gdzie się urwały a mebel nie był brudny od krwi. Kartka wystawała z pod komody.
Podniosłam się, spojrzałam na środek pokoju. Mały pilot w postaci kalkulatora.
- …usiłujemy ustalić miejsce jego pobytu. Wszystkie samochody są w garażu więc obstawiamy porwanie dla okupu. – ględziła agentka.
- On jest w domu. – powiedziałam wklepując jeden z dziesięciu najbardziej znanych kodów.
- To znaczy?
- Nie zniknął znajduje się w domu. – powtórzyłam. – Jest w jednym z tajemnych pomieszczeń.
- A skąd to wiesz mała. – zapytała.
- Czy mogła by pani funkcjonariusz podejść do tej szafy i wyciągnąć tą kartkę z pod szafy? – zapytałam wskazując na wcześniej oglądaną przeze mnie kartkę.
Agentka uklękła i pociągnęła za róg karki która się rozerwała.
- Ktoś to przesunął. – powiedziała funkcjonariuszka Mey.
- Nie, to są drzwi. – odparłam.
- Drzwi bez klamki? – zapytał Liam.
- Ja ją trzymam. – odparłam dalej wstukując cyfry.
- I pomoże ci wstukiwanie jakiś tak cyferek.
- To dziesięć najczęściej używanych kodów. – odparłam i podniosłam głowę.
Zobaczyłam obraz: mężczyznę obok samochodu. W tym momencie mi coś zaskoczyło. Trzy elementy miały cyfry. Samochód rajdowy, rejestracja i koszulka gościa. Numer auta to 39, mężczyzna na koszulce ma napis „Jestem numerem 1”, więc jedynka a rejestracja miała „LT 55 258”. Mężczyzna miał na sobie daszek z symbolem zamiany więc kombinacja cyfrowa wyglądała tak 85255193. Wstukałam szybko numer i drzwi rzekomo brane za szafę odskoczyły. Dobiegł mnie smród trupa, zatkałam nos.
____________________________________
i o to 1 rozdział!
Jak wam soę podova qieczorem 2 rozdział. W zapasie mam jeszcze 6 xd
- Zaginął Lourent Jons. – zaczął Liam. – Nie można stwierdzić morderstwa ponieważ nie ma ciała jest tylko krew. Zero rabunku, jest tylko to… - pokazał zniszczone biuro.
W pokoju była masa papierów walających się po podłodze. Nie zobaczyłam nic ciekawego.
- Kto wpuścił tą małolatę. – zapytała jakaś agentka.
Troszkę się speszyłam. Stanęłam za Liamem i czekałam na rozwój wydarzeń.
- To nasza konsultantka, Lucy , potrafi dużo więcej niż cała masa detektywów. – wyjaśnił a jeszcze bardziej oblałam się rumieńcem.
- Nie ważne. Do roboty. – zawołała kobieta.
Zaczęłam się rozglądać po pokoju. Liam podał mi rękawiczki aby nie zostawić odcisków na meblach i kartkach. Uklękłam i zaczęłam rozrzucać papiery na bok ukazując plamę krwi. Nikt nie przejął się tym co robię. Ślady krwi ciągnęły się pod szafę gdzie się urwały a mebel nie był brudny od krwi. Kartka wystawała z pod komody.
Podniosłam się, spojrzałam na środek pokoju. Mały pilot w postaci kalkulatora.
- …usiłujemy ustalić miejsce jego pobytu. Wszystkie samochody są w garażu więc obstawiamy porwanie dla okupu. – ględziła agentka.
- On jest w domu. – powiedziałam wklepując jeden z dziesięciu najbardziej znanych kodów.
- To znaczy?
- Nie zniknął znajduje się w domu. – powtórzyłam. – Jest w jednym z tajemnych pomieszczeń.
- A skąd to wiesz mała. – zapytała.
- Czy mogła by pani funkcjonariusz podejść do tej szafy i wyciągnąć tą kartkę z pod szafy? – zapytałam wskazując na wcześniej oglądaną przeze mnie kartkę.
Agentka uklękła i pociągnęła za róg karki która się rozerwała.
- Ktoś to przesunął. – powiedziała funkcjonariuszka Mey.
- Nie, to są drzwi. – odparłam.
- Drzwi bez klamki? – zapytał Liam.
- Ja ją trzymam. – odparłam dalej wstukując cyfry.
- I pomoże ci wstukiwanie jakiś tak cyferek.
- To dziesięć najczęściej używanych kodów. – odparłam i podniosłam głowę.
Zobaczyłam obraz: mężczyznę obok samochodu. W tym momencie mi coś zaskoczyło. Trzy elementy miały cyfry. Samochód rajdowy, rejestracja i koszulka gościa. Numer auta to 39, mężczyzna na koszulce ma napis „Jestem numerem 1”, więc jedynka a rejestracja miała „LT 55 258”. Mężczyzna miał na sobie daszek z symbolem zamiany więc kombinacja cyfrowa wyglądała tak 85255193. Wstukałam szybko numer i drzwi rzekomo brane za szafę odskoczyły. Dobiegł mnie smród trupa, zatkałam nos.
____________________________________
i o to 1 rozdział!
Jak wam soę podova qieczorem 2 rozdział. W zapasie mam jeszcze 6 xd
Porolog
Dlaczego jestem fajtłapą? Jestem drobna, chuda, niska i krucha. Mam ciemno brązowe włosy z jasnymi końcówkami, i mam brązowe oczy.Noszę okulary lub szkła kontaktowe. Mimo że jestem słaba fizycznie jestem bardzo mądra. Władam kilkoma językami, rozwiązuję różne zagadki w kilka chwil, jestem przenikliwa, posługuję się hipnozą i sugestią, jestem zdolna do manipulowania ludzkimi myślami i zachowaniami. Mam astmę i boję się wielu rzeczy. Mam broń – nielegalną. Umiem z niej strzelać ale trzymanie jej w ręce sprawia że się boję z niej strzelić a cela mam dobrego.
Znajomy rodziców pomaga m pozbierać się po ich stracie, załatwia mi leki nasenne, a ja pomagam mu w śledztwach. Tak właśnie nie sypiam, nie mogę, cierpię na bezsenność. Chodzę do szkoły ale tak piąte przez dziesiąte, kiedy Liam potrzebuje pomocy wysyła mi sms i kłamię że boli mnie brzuch albo mam migrenę. Moje aktorstwo jest okropne ale świetnie symuluję choroby.
Wyszłam ze szkoły i trzymając w dłoniach ramiona plecaka ruszyłam chodnikiem. Nie byłam fanką biegania więc szłam powolnym spacerkiem. Nagle usłyszałam silnik i odskoczyłam na drugi bok chodnika. Pisnęłam. W samochodzie zobaczyłam Liama.
- Musisz mi pomóc. Co jest z twoim telefonem?
- Z jakiej racji? Zepsuł się.
- Jest morderstwo.
- Woohoo. – powiedziałam.
- No weź.
- Nie. – powiedziałam idąc powoli obok lekko posuwającego się samochodu.
- Zahipnotyzowałaś świadka, to nie etyczne. – skarcił mnie.
- Ale wyszło na to że miałam rację i udało się doprowadzić sprawę do końca! – tupnęłam nogą.
- Jedziesz czy nie.
- Przyznaj się że beze mnie nic wam nie idzie. – zaśmiałam się gorzko.
- Nie.
- Jak coś możesz dzwonić.
- Nic nam bez ciebie nie idzie. – przyznał.
- Lepiej. – uśmiechnęłam się i wsiadłam do samochodu.
Zapięłam pas a plecak rzuciła na tylne siedzenie. Liam przyśpieszył. Jak zwykle przestraszyłam się kiedy usłyszałam huk silnika. Zatrzymaliśmy się przed ogromną willą.
__________________
przepraszam, tamto się usunęloo
:(
Za to dziś jeszcze będzie 1 rozdział
Znajomy rodziców pomaga m pozbierać się po ich stracie, załatwia mi leki nasenne, a ja pomagam mu w śledztwach. Tak właśnie nie sypiam, nie mogę, cierpię na bezsenność. Chodzę do szkoły ale tak piąte przez dziesiąte, kiedy Liam potrzebuje pomocy wysyła mi sms i kłamię że boli mnie brzuch albo mam migrenę. Moje aktorstwo jest okropne ale świetnie symuluję choroby.
Wyszłam ze szkoły i trzymając w dłoniach ramiona plecaka ruszyłam chodnikiem. Nie byłam fanką biegania więc szłam powolnym spacerkiem. Nagle usłyszałam silnik i odskoczyłam na drugi bok chodnika. Pisnęłam. W samochodzie zobaczyłam Liama.
- Musisz mi pomóc. Co jest z twoim telefonem?
- Z jakiej racji? Zepsuł się.
- Jest morderstwo.
- Woohoo. – powiedziałam.
- No weź.
- Nie. – powiedziałam idąc powoli obok lekko posuwającego się samochodu.
- Zahipnotyzowałaś świadka, to nie etyczne. – skarcił mnie.
- Ale wyszło na to że miałam rację i udało się doprowadzić sprawę do końca! – tupnęłam nogą.
- Jedziesz czy nie.
- Przyznaj się że beze mnie nic wam nie idzie. – zaśmiałam się gorzko.
- Nie.
- Jak coś możesz dzwonić.
- Nic nam bez ciebie nie idzie. – przyznał.
- Lepiej. – uśmiechnęłam się i wsiadłam do samochodu.
Zapięłam pas a plecak rzuciła na tylne siedzenie. Liam przyśpieszył. Jak zwykle przestraszyłam się kiedy usłyszałam huk silnika. Zatrzymaliśmy się przed ogromną willą.
__________________
przepraszam, tamto się usunęloo
:(
Za to dziś jeszcze będzie 1 rozdział
wtorek, 22 kwietnia 2014
Lucy Milla
Dziewczyna po przejściach, wychowywała się pod okiem ojca - cyrkowca
dzięki temu umie manipulować ludźmi, hipnotyzować
jest bardzo mądra i włada kilkoma językami
Boi się wszystkiego.
Dziewczyna po przejściach, wychowywała się pod okiem ojca - cyrkowca
dzięki temu umie manipulować ludźmi, hipnotyzować
jest bardzo mądra i włada kilkoma językami
Boi się wszystkiego.
Niall Horan
Chłopak silny i agresywny, ma dwie strony ale zawsze wszyscy widzą tylko jedną
złą. Pracował dla mafii, był dilerem. Ma problem z lewą ręką którą nie może celować, ponieważ kiedyś został w nią postrzelony, ciążenie pistoletu sprawia że trzęsie się mu ręka.
Dziś dodam prolouge, narazie bohaterowie ;)
zapraszam do komentowania
ZAPOWIEDŹ
Hejoo :)
zaczynam przygode z własnym blogowaniem. na początek;
- tytuł bloga to Mentalist
-dzis na pewno dodam bohatetów i może prolog
-pod KAŻDYM rozdziale zapraszam do komętowania
-blog bedzie zawierał min. ok. 60-pare rozdziałów
Jak narazie to tyle, i zapraszam do cztania
xXSandraXx
zaczynam przygode z własnym blogowaniem. na początek;
- tytuł bloga to Mentalist
-dzis na pewno dodam bohatetów i może prolog
-pod KAŻDYM rozdziale zapraszam do komętowania
-blog bedzie zawierał min. ok. 60-pare rozdziałów
Jak narazie to tyle, i zapraszam do cztania
xXSandraXx
Subskrybuj:
Posty (Atom)

