Etykiety

środa, 23 lipca 2014

Rozdział 21

Kiedy się obudziłam leżałam na kanapie. Chciałam się podnieść ale coś mnie blokowało. Spojrzałam w dół. Niall przytulał mnie całą noc. Jak miło. Spojrzałam na chłopaka. Oczy miał zamknięte, oddech umiarkowany, ale to nie dowód że śpi. Przyłożyłam palec środkowy i wskazując do nadgarstka i odnalazłam puls. Był normalny. Czyli nie spał.
- Dobrze się bawisz? – zapytałam  a na jego usta wkradł się złośliwy uśmieszek.
- A żebyś wiedziała.
- To miło, mogę?
- Jasne. – zdjął rękę z mojej talii a ja podreptałam do łazienki.
            Założyłam moje różowe rurki i cienki podkoszulek. Szybko narzuciłam na siebie bluzę i stanęłam przed lustrem w pokoju Nialla. Związałam włosy w wysokiego koka i wróciłam do salonu gdzie Niall dalej leżał pod kołdrą.
- Zawieziesz mnie? – zapytałam.
- Już mówiłem że tak. – wypalił spod kołdry.
- Ale mi chodzi o bibliotekę. – powiedziałam.
- Że teraz?
- Tak. – zaczęłam się bujać na piętach w przód i w tył.
- No dobra. – powiedział rozciągając się, po czym spadł z łóżka a ja wybuchłam śmiechem.
- Ha, ha, ha bardzo śmieszne. – warknął.
- Mhm. – kiwnęłam głową powstrzymując śmiech.

***

            Stanęłam przed wielkim regałem książek w poszukiwaniu podręcznika do biologii. Chodziłam tam i z powrotem żeby znaleźć potrzebną mi książkę, a kiedy ją znalazłam, znajdowała się po za zasięgiem mojej ręki.
            Stanęłam na placach i wyciągnęłam się, ale to nic nie dało. Zaczęłam skakać ale to nie robiło najmniejszej różnicy, i tak nie sięgałam do wysokiej półki. W końcu pojawiła się ręką i wzięła podręcznik z półki.
- Ej, to moje! – zaprotestowałam.
- Przecież wiem- zaśmiał się Irlandczyk dając mi książkę do ręki.
- Dziękuję. – uśmiechnęłam się.
            Podeszłam do bibliotekarki która zeskanowała podręcznik i powiedziała że mam miesiąc czasu na oddanie książki. Schowałam ją do torby i ruszyłam do wyjścia. Wyszłam na zewnątrz i stanęłam obok samochodu i poczekałam na Nialla który szedł  telefonem w ręku. Jedną ręką otworzył mi drzwi a kiedy zajęłam miejsce zamknął je za mną. Okrążył auto i zajął wsiadł do samochodu.
- Dobra ja kończę, to do zobaczenia. – pożegnał się i schował telefon do kieszeni. – Dzisiaj wieczorem będzie u mnie kumpel.
- To ja pójdę do Mii.
- Nie trzeba, Liam to równy gość. – uśmiechnął się pod nosem a mi coś zaskoczyło w głowie.
- Jak się nazywa?
- Liam.
- Nie! Nazwisko. – poprosiłam.
- Payne.
- Fuck! – zaklęłam zaciskając pięści.
- Co się stało?
- Czy ten twój znajomy nie opowiadał ci o osobie znającej hipnozę, iluzję, że potrafi czytać z myślach? – zapytałam.
- .W to ostatnie nigdy nie wierzyłem. – wypalił po czym popatrzył na mnie. – Ty go znasz?
- To on mi daje leki! – byłam wściekła. - Nie czytam w myślach ale potrafię to zagadnąć

            Krew mnie zalewa myśląc o tym że mój najlepszy przyjaciel mnie okłamał w taki sposób, co za świnia, gnojek, debil, sukinsyn… i wszystko co złe na tym świcie. Ugh!!!

Prosze komentujcie, jest ponad tysiąc wyświetlen a 

komentują ledwie 2 osoby :((((

piątek, 11 lipca 2014

Twitter

Po pierwsze podajcie swoje tt
Bym mogla was informowac
Po drugie co wy ba to by zrobic tt-owe postacie?? (: piszcie w kom kim chcecie  priwadzic
Do wyboru:
Lucy
Niall
Liam
(Tylko 3 postacie)
Kmentujcie (:

niedziela, 6 lipca 2014

I`m sorry

Zawieszam bloga na 2tygodnie bo nie mam narazie czasu pisac ;__; ale napewno bede dalej go pisac :)

poniedziałek, 30 czerwca 2014

rozdział 20

Od pół godziny grałam z Niallem w szachy i oczywiście to ja wygrywałam. Jeszcze jeden ruch i wygram. Chłopak przestawił królową.
- Szach i mat. – pokazałam mu język przestawiając jedną z figur.
- Co?! Jak?! – był zaskoczony.
- Ze mną nikt jeszcze nie wygrał. – oznajmiłam.
- A poważnie?
- To nikt od kiedy zaczęłam grać. – uśmiechnęłam się.
- Dobra, jest pierwsza. Śpisz u mnie w sypialni. – oznajmił.
- Nie mam zamiaru. I tak nie zasnę.
- No to przynajmniej spróbujesz. – zarządził.
- Niall, ale jest 95% szans że nie zasnę, weź ty się połóż u siebie a ja jak coś to zdrzemnę się tutaj na kanapie, i tak jest duża. – powiedziałam.
- Śpisz u mnie.
- Ale…
- Nie. – nie przyjmował żadnego sprzeciwu.
            Gdy już miałam iść na górę na polu zagrzmiało i po czym zobaczyłam błysk. Wzdrygnęłam się. No to na pewno nie będę spać. Usiadłam z powrotem na krześle.
- Co jest?
- Nie będę spać kiedy jest burza. – pisnęłam.
- Ale dlaczego?
- Bo jest burza. Nie ma mowy o spaniu.
- To nigdy nie spałaś jak była burza.
- Nie, mam tak od 6 lat. – odparłam.
- Dobra chodź ze mną. – chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął za sobą na schody.
            Kazał mi się przebrać w jego luźne dresy. Usiadłam na łóżku i chłopak zaczął zamykać rolety. Dostałam szklankę gorącego mleka i zaczęłam pić zawartość.
- Zasłony są takie ciemne że nie przepuszczą blasku błyskawic. – wyjaśnił.
            Położyłam się w łóżku z niezadowoloną miną i Niall opuścił pomieszczenie. Leżałam przez chwilę kiedy usłyszałam grzmot i z piskiem wyskoczyłam z łóżka. Zeszłam do salonu gdzie Niall oglądał mecz.
- Co jest?
- Rolety może nie przepuszczają światła ale nie są dźwiękoszczelne. – powiedziałam.
- No to co robimy?
- Ty idziesz spać do siebie a ja siedzę tutaj i umieram ze strachu. – powiedziałam siadając, owijając się kocem.
- Ja będę oglądać mecz, jestem raczej nocnym markiem. – wyjaśnił.
- Serio? To co ja mam powiedzieć? – mruknęłam niezadowolona. Oparłam głowę o nałokietnik kanapy i zwinęłam się w kulkę. Po chwili przyszedł kot. Zaczął mruczeć. Pod wpływem tego dźwięku zaczynałam zasypiać kiedy zagrzmiało o ja się gwałtownie podniosłam.
- Nosz kurwa mać! – zaklęłam.
            Niall zaczął się ze mnie śmiać. Posłałam mu groźne spojrzenie. Po chwili spoważniał.
- Czekaj, 95% jest na to ze nie zaśniesz, do tego trzeba dołożyć 4% przez burzę, to co trzeba zrobić żeby 1% się spełnił?
- Niall to tak nie zadziała. – mruknęłam. – I jak ci powiem to będziesz się śmiał.
- Słuchaj postaram się nie. – popatrzyłam na niego spode łba. – Obiecuję.
- Jak byłam mała to spałam z rodzicami, miałam tak do trzynastego roku życia. – mruknęłam cicho. – Albo zasypiałam kiedy tata mnie przytulał.
- A potem.
- Nie chce o tym mówić. – spoważniałam.
- Okey… – przesłużył koniec słowa, po czym przysunął się obok mnie i objął mnie ramieniem. Spojrzałam na niego pytająco, a on się uśmiechnął i dalej oglądał mecz.
            Kiedy kot przyszedł na moje kolana i zaczął mruczeć, oparłam głowę o ramię boldyna i zamknęłam oczy. Poczułam się bezpiecznie, naprawdę bezpiecznie mimo że siedziałam tuż obok przestępcy. Po raz pierwszy od kilku lat zapadłam w głęboki sen bez pomocy leków nasennych.
DZIEKUJE ZA 1000 WYŚWIETLEŃ

dziewczyny ale mogłybyście mimo wszytko mi skomentować bo mnie to boli jak nie komentujecie;(

niedziela, 29 czerwca 2014

rozdzial 19

Nie odzywałam się przez resztę drogi, chłopak też nie miał zamiaru przerwać tej ciszy. Kiedy dojechaliśmy, chłopak jak zwykle wyskoczył aby otworzyć mi drzwi. Wysiadłam z samochodu i podążyłam za blondynem. Wpuścił mnie do środka i powędrowałam do kuchni. Usiadłam na wysokim stołku przyglądałam się jak Niall robi gorącą czekoladę. Spojrzałam na plecak i sięgnęłam po książki.
- Co dostałeś na egzaminie z biologii? – zapytałam mając nadzieję że ful punktów.
- Maksa z rozszerzonej a co?
- Fajnie. – uśmiechnęłam się. – Pomożesz mi.
- Szkołę skończyłem i do niej nie wracam.
- No weź. – jęknęłam. – Proszę.
- Dobra pokaż co tam masz. – postawił kubki z czekoladą na stole i pochylił się opierając się na łokciach.
            Wyjęłam szybko podręcznik do biologii i pokazałam mu ostatni temat.
- Genetyka? Przecież to jest proste. – zaśmiał się.
- Niby tak, ale ja się gubię w tym wszystkim. Zwłaszcza jeśli chodzi o to jak łączą się te zasady azotowe. – jęknęłam.
- Zrobimy tak. – usiadł obok mnie. – Wymień trzy różnice między DNA i RNA. – poprosił.
- Emm…no to DNA jest dwu łańcuchowe a RNA jedno. Jeszcze, DNA koduje geny a RNA to…jak to się nazywa…białko? A jeszcze jest to że DNA ma w sobie deoksyrybozę, a RNA rybozę? – nie byłam pewna.
- Dobrze, teraz wymień mi z czego składa się nukleotyt.
- Z rybozy albo deoksyrybozy, resztek kwasy fosforowego i z zasady azotowej. – powiedziałam pewnie.
- Widzę że to umiesz. – zaśmiał się. – Czego nie rozumiesz skoro na razie dobrze ci idzie?
- Chodzi mi o łączenia zasad azotowych.
- Dobra pokażę ci że to jest bardzo proste. Z czym się łączy adenina?
- Z cytozą?
- Źle, z tyminą. Zrób to na zasadzie samych literach. A zawsze do T, C do G, chyba że mówimy o tworzenie białka z RNA to w tedy tymina zamienia się na uracyl.
- Czyli adenina do tyminy lub uracylu, a guanina do cytozyny?
- Tak właśnie. Za każdym razem. Dobra, czego jeszcze nie rozumiesz?
- Mitozy i mejozy?
- Przecież to akurat jest naprawdę proste.
- Nie dla mnie.
- Przynudzasz, aż zastanawiam się czy mnie nie wkręcasz. Mitoza to proces w którym podwaja się ilość DNA, są dwie komórki potomne i w każdej po 46 chromosomów i te komórki służą za materiał budulcowy. Mejoza to proces gdzie są 4 komórki potomne i w każdej z nich jest po 23 chromosomów, mówimy o komórkach jajowych i plemnikach.
- Dobra jarzę.
- Coś jeszcze?
- A geografia?
- Jestem z niej lewy.
- Słabo bo ja też, chciałam że byś mi wytłumaczyła, no ale dobra, dam sobie siana. – schowałam podręczniki do plecaka i nagle usłyszałam jak telefon wibruje w moich spodniach. Wyjęłam go i spojrzałam na ekran. Od Liama.

Będę jt wieczorem o18.00 , i mam dość spory zapas leków nasennych :3”
„Super!, postaram się pojawić na lotnisku.”

            Szybko odpisałam i schowałam telefon do kieszeni po czym chwyciłam kubek z czekoladą w ręce.
- Jutro będę miała leki nasenne. – powiedziałam.
- Skończyły się?
- W sumie to tak. – oznajmiłam. – Będę musiała jechać na lotnisko po przyjaciela.
- Podrzucę cię, a potem odwieziemy go razem. – był stanowczy.
- Em… tylko że tam będzie masa glin. – powiedziałam szeptem.
- Słucham?! Musisz się z nim umówić gdzie indziej.
- Nie da się, on pracuje dla federalnego biura śledczego, ma broń i odznakę, jest tam szefem.
- I on dostarcza ci leki?
- Na receptę. – pokazałam blondynowi język.
- Dobra jedziesz, ale mam cię na podsłuchu. – oznajmił. – Jeden numer a pożałujesz.
            Przełknęłam głośno ślinę i popatrzyłam na niego przerażona. Wypiłam czekoladę. I wstałam ze stołka i podreptałam do salonu. Usiadłam skulona na kanapie i włączyłam telewizor. Zobaczyłam że idzie „Trzy metry nad niebem”. Zostawiłam kanał i oglądałam film. W pewnym momencie popłakałam się kiedy umarł jeden z drygo planowych bohaterów.
            Do pokoju wszedł Niall i zaczął się ze mnie śmiać.
- Błagam jak można oglądać takie nudne filmy. – powiedział przez śmiech.
- Gadaj co chcesz ja takie lubię. – powiedziałam.


__________________________________________
Minimum 5 komentarzy (:

niedziela, 15 czerwca 2014

Informowani! + pomysl

tu podajcie swoje fb,tt zeby was informowac
moj tt; @OneLittDieMix
ask; ask.fm/HappyDirectioners

Co wy na to zeby byly twitterowe postacie?? Piszcie tez jaka postacia chcielibyscie kierowac. do wyboru:

Liam Payne
Niall Horan 
Lucy Milla
Mia Pinnock
Mark Stykes
Zapraszamj (:


wtorek, 10 czerwca 2014

rozdział 18

Niall zatrzymał się pod szkołą i od razu wyskoczył aby otworzyć mi drzwi. Dał mi torbę i pożegnał się ze mną. Na schodach do szkoły złapała mnie Mia. Chwyciła mnie i zatrzymała.
- I jak?
- Ale co? – byłam zaskoczona a ta szczerzyła się do mnie.
- Wczoraj jeszcze na niego przeklinałaś że jest szują a dziś cię podwozi do szkoły. – zaczęła nawijać a ja zakryłam bransoletkę z pluskwą ręką mają nadzieję że przez to mniej słychać o czym mówimy.
- Nie, nie, nie to nie tak. – szepnęłam.
- To jak?
- Zabrał mnie ze szkoły i w ogóle to się pokłóciliśmy. – wolałam ominąć to że się spoliczkowaliśmy- musiałam wracać w tą wstrętną ulewę dwie godziny na nogach. Posiedziałam w domu i się nudziłam. Wyszłam do parku jak już było ciemno. I jakiś gość mnie rozpoznał, czekaj bo ty nic nie wiesz…Ugh. – tupnęłam nogą. – Pamiętasz jak poszliśmy do klubu po moim powrocie do szkoły bo mnie bolała głowa?
- No tak.
- W tedy taki facet chciał mnie zgwałcić ale Niall mnie uratował. – wyjaśniłam. – I jak byłam w parku to wpadłam właśnie na tego mężczyznę. Pobiłby mnie gdyby nie Niall. Został u mnie na noc.
- Ja mam w to uwierzyć?-zakpiła. – Wymyśl coś oryginalniejszego co?
            Przewróciłam oczami i podniosłam bluzkę do góry ukazując ogromnego sińca i ranę po sygnecie. Dziewczyna zakryła usta ręką a ja szybko opuściłam bluzkę w dół.
- Masz swojego bohatera, jak słodko? Ej a robiliście to? – zapytała a ja się zaśmiałam.
- Między nami nawet nic nie ma. – wyjaśniłam.
- Ale jakby co to mi powiesz ze szczegółami?
- Jasne, zadzwonię zaraz po.
- Kurde czuję się jakbym miała stracić dziewictwo po raz drugi. – pisnęła.
- Dlaczego, na razie nie mam niczego takiego w planach.
- Będę mogła go kiedyś poznać?
- Jak się zgodzi to czemu nie. – zadzwonił dzwonek i pobiegłyśmy na zajęcia taneczne. – Co tańczymy?
- Zumbę.
- Bo ja! – krzyknęłam i poleciałyśmy się przebrać. – po plątam kroki albo się wywalę.
- To jest na porządku dziennym. – dogryzła mi Mia kiedy sznurowała Adidasy.
            Pokazałam jej język i pobiegłam na salę do tańca.

***
            Nie miałam ochoty na kolejną lekcję Geografii więc razem z Mirandą siedziałyśmy teraz na schodach szkolnych i rozmawiałyśmy o kolorach tego sezonu.
- O boże! – wykrzyknęła- patrz na te. – wskazała palcem na Vans galaxy. - Musze je mieć.
- Ja bym wolała Airmax’y. One są w sam raz dla mnie. – powiedziałam. – Te miętowe są świetne.
- Jednak hitem tego roku były Converse. Mam kilka kolorów.
- Byłam w twojej gigantycznej garderobie. – zaśmiałam się. – Ale patrz na te baleriny. Są okropne.
- Patrz jak z plastiku, obleha. Wiesz mam jeszcze gazetę z ciuchami. – oznajmiła.
            Zaczęła grzebać w plecaku i wyjęła kolejny magazyn. Przysunęłam się do niej bliżej i zaglądnęłam jej przez ramię.
- Patrz jaka ładna. – zachwyciła się bluzką z myszką Miki.
- Ja bym wzięła tą. – pokazałam na kaczora Donalda.
- Muszę zobaczyć sukienki. – przekartkowała katalog. – O patrz jest z tym…no…no…ogjnaonem, wysłowiłam się no! – zaśmiała się.
- Faktycznie fajna…za ile dzwonek? – zapytałam zupełnie z innej beczki.
            Mia spojrzała na zegarek.
- Pięć minut. – oznajmiła i schowała katalogi do plecaka. – oby żeby nikt nie zakablował.
- Nie no chyba nikt nie jest takim chamem. – mruknęłam grzebiąc ręką po torbie w poszukiwaniu telefonu. – Ugh.
- Co jest?
- Szukam telefonu. – powiedziałam dalej przewracając nagle na trafiłam na mały prostokącik.- Jest! – krzyknęłam wyciągając telefon z torby.
- No wow. – zaczęła się śmiać.
            Zadzwonił dzwonek w szkole a my odsunęłyśmy się na bok schodów. Kiedy doszedł do nas Mark Mia przywitała się ze swoim chłopakiem i zaczęła nawijać o swoich nowych ubraniach które ma zamiar kupić.
            Zapatrzyłam się na telefon. Mia mnie szturchnęła.
- Em…co?
- To twój bad boy przyjechał po ciebie. – zaśmiała się.
- Co? O czym ty mówi…- zobaczyłam Nialla wysiadającego z samochodu. – Aaaa.
- Leć do niego. – pogoniła.
- No już, no już. – zaśmiałam się i pozbierałam plecak. – Nareszcie weekend, umawiamy się?
- To może jutro jakieś zakupy? – zapytała.
- Wiesz przecież, że będę się i wyłącznie patrzeć?
- Nie, nie. Ty będziesz przymierzać wszytko z butiku szafa Mai.
- Znowu?
- Błagam cię, moje ciuchy są na mnie małe to co ja mam z nimi robić? Nie mam krewnych aby komukolwiek to oddać a wszystko jest na ciebie. – zaśmiała się.
- Niech ci będzie. – pożegnałam się. – Hejka. – pomachałam do Nialla.
- Cześć, wskakuj. – otworzył przede mną drzwi do samochodu.
            Podała mu plecak i zajęłam fotek obok kierowcy. Bawiłam się paznokciami. Niall odpalił silnik i wyjechał z parkingu szkolnego.
- Dlaczego po mnie przyjechałeś? – zapytałam.
- Bo w  promieniu pięciu kilometrów od ciebie są niebezpieczni ludzie, a ty jesteś jak magnes na kłopoty. – zaśmiał się.
- Tak od razu, jestem łamagą. – burknęłam udając obrażoną.
- A żebyś wiedziała. Sama o tym dobrze wiesz. – dźgnął mnie w brzuch.
- Ała. – jęknęłam czując ból w okolicach siniaka.
- Przepraszam, zapomniałem. – spoważniał.
- Gdzie jedziemy? – zapytałam
- Do mnie. – oznajmił.

- Serio? I znów mnie wyrzucisz? Bo jak tak to się nie trudź i podrzuć mnie do domu. – sarknęłam a chłopak posłał mi wściekłe spojrzenie które wgniotło mnie w fotel.
Daje dfzie wyjatkowo na komorce ;___;]
Manm laptopa zepsutego :"(

środa, 28 maja 2014

Rozdział 17

Zobaczyłam na brzuchu powoli pojawiającego się śnica i mocną kreskę zdartej skóry. Przyłożyłam palec i zapiekło. Syknęłam. Po chwili do pokoju wrócił Niall z moczonym ręcznikiem i apteczką. Siedziałam spokojnie starając się powstrzymać łzy cisnące mi się na oczy. Blondyn delikatnie przyłożył ręcznik do miejsca gdzie skóra była zdarta.
- Miał sygnet i jak cię uderzył przejechał rękę mocno po twoim brzuchu zdzierając skórę. – wyjaśniła a ja dalej siedziałam nie ruchomo.
            Kiedy obmywał ranę wodą utlenioną chciałam wydać z siebie pisk a potem uciec gdzie pieprz rośnie, ale gdy tylko woda dostała się na ranę Niall chwycił mnie za nadgarstki powodując że dociskał mnie do kanapy. Kiedy ciecz przestała się pienić i szczypać chłopak przykleił mi do rany gazik a siniec posmarował maścią na stłuczenia. Kiedy tylko skończył mnie opatrywać rozpłakałam się jak dziecko. Podwinęłam nogi i otuliłam je rękami.
            Niall usiadł obok mnie i otulił mnie ramieniem. Zaczął mną lekko kołysać i pocałował mnie w czubek głowy.
- Już wszystko w porządku. – próbował mnie pocieszyć.
            Podniosłam lekko głowę. Popatrzyłam w jego niebieskie oczy. Chłopak się lekko uśmiechnął i założył mój kosmyk włosów za ucho.
- Czy…czy on…- nie mogłam powiedzieć tego słowa.
- Można powiedzieć, że dość porządnie wytłumaczyłem mu że nie powinien się do ciebie zbliżać. – oznajmił a ja przytuliłam się do niego mocniej.
- No już, nic się nie dzieje i nic Ci nie grozi, nie płacz. – dalej lekko mnie kołysał. – Idź do łóżka zaraz przyniosę twoje leki. – oznajmił i mnie puścił.
            Podniosłam się z kanapy i podreptałam do sypialni. Przebrałam się w za dużą koszulkę i szorty do spania. Usiadłam na podłodze między książkami i zaczęłam pakować książki do torby. Kiedy przyszedł Niall kazał mi wypić szklankę wody i połknąć tabletki…nie koniecznie w tej kolejności. Potem poszliśmy do salonu i zasnęłam wtulona w chłopaka.

***
            Obudziłam się na swoim materacu. Podniosłam się z łóżka i pierwsze co zrobiłam to sprawdziłam czy Niall dalej jest w domu. Chłopak spał na kanapie. Był słodki. Wróciłam do sypialni i przygotowałam sobie ubrania. W łazience wzięłam prysznic i przebrałam się w świeże ciuchy. Porządnie wysuszyłam włosy powodując, że moje włosy nie ułożyły się tak jak potrzeba tylko powstała szopa.
            Wyślizgnęłam się z łazienki i podreptałam do kuchni. Zrobiłam tosty dla siebie i blondyna i nalałam kawy do kubków.
            Podeszłam do Nialla który spał na kanapie i go lekko szturchnęłam. Nie zareagował. Znów go szturchnęłam.
- Niall śniadanie. – blondyn otworzył powoli oczy i przeciągnął się na kanapie.
            Podniósł się do pozycji siedzącej kiedy ja już zajęłam miejsce przy stole. Zaczęłam jeść śniadanie. Chłopak po chwili siedział naprzeciwko mnie i wsuwał śniadanie. Popatrzyłam na zegarek.
- O nie! – jęknęłam z pełnymi ustami, jeśli zaraz nie wyjdę spóźnię się do szkoły.
            Szybko podniosłam się z krzesła i pobiegłam po torebkę. W biegu zaczęłam zakładać buta. Niall patrzył na mnie jak na wariatkę.
- Gdzie ci się śpieszy?
- W odróżnieniu do ciebie ja chodzę do szkoły. – mruknęłam i schyliłam się by zawiązać buta.
- Zawiozę cię a teraz siadaj i jedz śniadanie. – zażądał i zrobiłam to co mi kazał.

            Dokończyłam tosta i włożyłam talerz do zlewu. Niall w tym czasie się ubrał. Sięgnął po moją torbę z książkami i wyszliśmy z mieszkania. Otworzył mi drzwi do samochodu a kiedy zajęłam miejsce zamknął je za mną. 

niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 16

Powrót zajął mi dwie godziny na piechotę i pół godziny autobusem. W połowie drogi do miasta rozpętała się ulowe więc moje loki w momencie się wyprostowały a ja przemoknęłam do suchej nitki razem z moją owieczką.
            Stanęłam przed drzwiami i zaczęłam szukać kluczy po kieszeniach. Zostały w plecaku, który leży na tylnych siedzeniach samochodu Nialla. Super. Kucnęłam i wyciągnęłam zapasowy klucz z pod wycieraczki. Przekręciłam go w zamku i weszłam do mojego mieszkania. Zamknęłam się na zamek i pobiegłam się przebrać do toalety. Wszystkie przemoczone ciuchy i owieczkę wrzuciłam do prania. Owinęłam się ręcznikiem i poszłam do sypialni. Z jednej jedynej szafy na ciuchy wyciągnęłam suche ubrania. Znalazłam grube ciepłe dresy. Założyłam grubą bluzę z kapturem i wycierając włosy ręcznikiem poszłam do salonu. Owinęłam się szczelnie kołdrą i włączyłam telewizor. W wiadomościach podali informację o napadzie na sklep w którym uczestniczyłam. Kazali na siebie uważać i że starają się odnaleźć sprawców.
"znajdźcie go, to przynajmniej zejdzie mi z karku " – pomyślałam i przełączyłam na inny kanał. W telewizji nie szło nic ciekawego więc wstałam i zrobiłam sobie kakao. Usiadłam trzymając kubek z czekoladą i zakopałam się w kołdrze. W końcu puściłam sobie „Trzy metry nad niebem”. Film bardzo fajny a na sam koniec się popłakałam. Słodki był. W końcu położyłam się i zamknęłam oczy. Lubiłam pomyśleć w spokoju a czasami nawet udawało mi się drzemać. Tak było i tym razem udało mi się przysnąć.
***
Obudziłam się pół godziny później. Podniosłam się do pozycji siedzącej i dopiłam moją czekoladę. Brzuch zaczął mnie boleć więc nalałam wody do termoforu i przyłożyłam go do brzucha. Niestety nie był taki przyjemny jak zwykle bo nie był owinięty owieczką ale ciepło pomagało na brzuch. Położyłam się z termoforem i siedziałam tak patrząc się tępo w ścianę. W końcu się podniosłam i ubrałam się. Narzuciłam kurtkę przeciw deszczową i kalosze.
            Zamknęłam drzwi do mieszkania i zbiegłam w dół klatki schodowej. Wyszłam na pole i ruszyłam do parku. Było już dość ciemno i nie wiele osób chodzi o tej porze po polu. Skakałam do kałuż jak małe dziecko, ciesząc się z rozbryzgiwanej wody. W pewnym momencie jakiś mężczyzna na mnie w padł. Gdy ujrzałam jego twarz ze strachem stwierdziłam ze to ten samo gość co próbował mnie zgwałcić.
- Witaj, znowu się spotkamy, gdzie masz swojego rycerza? – zapytał ironicznie. – Horan już nie przybędzie na twoje zawołanie?
            Zaczynałam się bać. Zrobiłam krok w tył. Facet się przybliżył. Zaczął się śmiać.
- Nie chcesz się bliżej poznać? Wiesz, każda kobieta chciałaby na twoim miejscu.
- Ja nie jestem każda. – jęknęłam i rzuciłam się do ucieczki.
            Niestety ja i moja koordynacja ruchowa nie współgrają ze sobą więc wywaliłam się po dziesiątym metrze biegu. Mężczyzna przyłożył dłoń do moich ust abym nie mogła krzyczeć a drugą ręką mnie spoliczkował.
- Nie będziesz mi uciekać. – wycedził i pociągnął mnie za włosy zmuszając do wstania.
            Bolało, cholernie mnie bolało. Targanie za włosy nie jest przyjemne. Po policzkach zaczęły mi spływać pojedyncze łzy. Kiedy facet chciał mnie wepchnąć do samochodu walnęłam go w krocze i chciałam znów uciekać ale złapał mnie i uderzył mnie w brzuch. Zwinęłam się z bólu.
- Kotek mówiłem ci, żebyś mi nie uciekała. – wycedził i mnie spoliczkował.
            Miałam mroczki przed oczami i ledwo widziałam. Ktoś odciągnął mężczyznę na bok a ja osunęłam się na ziemię. Nie wiedziałam co się dzieje. Było mi słabo i bardzo bolał mnie brzuch. Policzki mnie piekły i miałam wrażenie że zaraz zwymiotuje. Rozpłakałam się na dobre.
            Poczułam że ktoś wziął mnie na ręce i że mnie niesie. Lekko otworzyłam oczy i zobaczyłam Nialla. Wtuliłam się w jego pierś. Otworzył drzwi do mojego mieszkania i posadził mnie na kanapie.
- Ściągnij bluzę. – poprosił i po chwili siedziałam w samym topiku.

MINIMUM 2 KOMY :*