Etykiety

środa, 28 maja 2014

Rozdział 17

Zobaczyłam na brzuchu powoli pojawiającego się śnica i mocną kreskę zdartej skóry. Przyłożyłam palec i zapiekło. Syknęłam. Po chwili do pokoju wrócił Niall z moczonym ręcznikiem i apteczką. Siedziałam spokojnie starając się powstrzymać łzy cisnące mi się na oczy. Blondyn delikatnie przyłożył ręcznik do miejsca gdzie skóra była zdarta.
- Miał sygnet i jak cię uderzył przejechał rękę mocno po twoim brzuchu zdzierając skórę. – wyjaśniła a ja dalej siedziałam nie ruchomo.
            Kiedy obmywał ranę wodą utlenioną chciałam wydać z siebie pisk a potem uciec gdzie pieprz rośnie, ale gdy tylko woda dostała się na ranę Niall chwycił mnie za nadgarstki powodując że dociskał mnie do kanapy. Kiedy ciecz przestała się pienić i szczypać chłopak przykleił mi do rany gazik a siniec posmarował maścią na stłuczenia. Kiedy tylko skończył mnie opatrywać rozpłakałam się jak dziecko. Podwinęłam nogi i otuliłam je rękami.
            Niall usiadł obok mnie i otulił mnie ramieniem. Zaczął mną lekko kołysać i pocałował mnie w czubek głowy.
- Już wszystko w porządku. – próbował mnie pocieszyć.
            Podniosłam lekko głowę. Popatrzyłam w jego niebieskie oczy. Chłopak się lekko uśmiechnął i założył mój kosmyk włosów za ucho.
- Czy…czy on…- nie mogłam powiedzieć tego słowa.
- Można powiedzieć, że dość porządnie wytłumaczyłem mu że nie powinien się do ciebie zbliżać. – oznajmił a ja przytuliłam się do niego mocniej.
- No już, nic się nie dzieje i nic Ci nie grozi, nie płacz. – dalej lekko mnie kołysał. – Idź do łóżka zaraz przyniosę twoje leki. – oznajmił i mnie puścił.
            Podniosłam się z kanapy i podreptałam do sypialni. Przebrałam się w za dużą koszulkę i szorty do spania. Usiadłam na podłodze między książkami i zaczęłam pakować książki do torby. Kiedy przyszedł Niall kazał mi wypić szklankę wody i połknąć tabletki…nie koniecznie w tej kolejności. Potem poszliśmy do salonu i zasnęłam wtulona w chłopaka.

***
            Obudziłam się na swoim materacu. Podniosłam się z łóżka i pierwsze co zrobiłam to sprawdziłam czy Niall dalej jest w domu. Chłopak spał na kanapie. Był słodki. Wróciłam do sypialni i przygotowałam sobie ubrania. W łazience wzięłam prysznic i przebrałam się w świeże ciuchy. Porządnie wysuszyłam włosy powodując, że moje włosy nie ułożyły się tak jak potrzeba tylko powstała szopa.
            Wyślizgnęłam się z łazienki i podreptałam do kuchni. Zrobiłam tosty dla siebie i blondyna i nalałam kawy do kubków.
            Podeszłam do Nialla który spał na kanapie i go lekko szturchnęłam. Nie zareagował. Znów go szturchnęłam.
- Niall śniadanie. – blondyn otworzył powoli oczy i przeciągnął się na kanapie.
            Podniósł się do pozycji siedzącej kiedy ja już zajęłam miejsce przy stole. Zaczęłam jeść śniadanie. Chłopak po chwili siedział naprzeciwko mnie i wsuwał śniadanie. Popatrzyłam na zegarek.
- O nie! – jęknęłam z pełnymi ustami, jeśli zaraz nie wyjdę spóźnię się do szkoły.
            Szybko podniosłam się z krzesła i pobiegłam po torebkę. W biegu zaczęłam zakładać buta. Niall patrzył na mnie jak na wariatkę.
- Gdzie ci się śpieszy?
- W odróżnieniu do ciebie ja chodzę do szkoły. – mruknęłam i schyliłam się by zawiązać buta.
- Zawiozę cię a teraz siadaj i jedz śniadanie. – zażądał i zrobiłam to co mi kazał.

            Dokończyłam tosta i włożyłam talerz do zlewu. Niall w tym czasie się ubrał. Sięgnął po moją torbę z książkami i wyszliśmy z mieszkania. Otworzył mi drzwi do samochodu a kiedy zajęłam miejsce zamknął je za mną. 

niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 16

Powrót zajął mi dwie godziny na piechotę i pół godziny autobusem. W połowie drogi do miasta rozpętała się ulowe więc moje loki w momencie się wyprostowały a ja przemoknęłam do suchej nitki razem z moją owieczką.
            Stanęłam przed drzwiami i zaczęłam szukać kluczy po kieszeniach. Zostały w plecaku, który leży na tylnych siedzeniach samochodu Nialla. Super. Kucnęłam i wyciągnęłam zapasowy klucz z pod wycieraczki. Przekręciłam go w zamku i weszłam do mojego mieszkania. Zamknęłam się na zamek i pobiegłam się przebrać do toalety. Wszystkie przemoczone ciuchy i owieczkę wrzuciłam do prania. Owinęłam się ręcznikiem i poszłam do sypialni. Z jednej jedynej szafy na ciuchy wyciągnęłam suche ubrania. Znalazłam grube ciepłe dresy. Założyłam grubą bluzę z kapturem i wycierając włosy ręcznikiem poszłam do salonu. Owinęłam się szczelnie kołdrą i włączyłam telewizor. W wiadomościach podali informację o napadzie na sklep w którym uczestniczyłam. Kazali na siebie uważać i że starają się odnaleźć sprawców.
"znajdźcie go, to przynajmniej zejdzie mi z karku " – pomyślałam i przełączyłam na inny kanał. W telewizji nie szło nic ciekawego więc wstałam i zrobiłam sobie kakao. Usiadłam trzymając kubek z czekoladą i zakopałam się w kołdrze. W końcu puściłam sobie „Trzy metry nad niebem”. Film bardzo fajny a na sam koniec się popłakałam. Słodki był. W końcu położyłam się i zamknęłam oczy. Lubiłam pomyśleć w spokoju a czasami nawet udawało mi się drzemać. Tak było i tym razem udało mi się przysnąć.
***
Obudziłam się pół godziny później. Podniosłam się do pozycji siedzącej i dopiłam moją czekoladę. Brzuch zaczął mnie boleć więc nalałam wody do termoforu i przyłożyłam go do brzucha. Niestety nie był taki przyjemny jak zwykle bo nie był owinięty owieczką ale ciepło pomagało na brzuch. Położyłam się z termoforem i siedziałam tak patrząc się tępo w ścianę. W końcu się podniosłam i ubrałam się. Narzuciłam kurtkę przeciw deszczową i kalosze.
            Zamknęłam drzwi do mieszkania i zbiegłam w dół klatki schodowej. Wyszłam na pole i ruszyłam do parku. Było już dość ciemno i nie wiele osób chodzi o tej porze po polu. Skakałam do kałuż jak małe dziecko, ciesząc się z rozbryzgiwanej wody. W pewnym momencie jakiś mężczyzna na mnie w padł. Gdy ujrzałam jego twarz ze strachem stwierdziłam ze to ten samo gość co próbował mnie zgwałcić.
- Witaj, znowu się spotkamy, gdzie masz swojego rycerza? – zapytał ironicznie. – Horan już nie przybędzie na twoje zawołanie?
            Zaczynałam się bać. Zrobiłam krok w tył. Facet się przybliżył. Zaczął się śmiać.
- Nie chcesz się bliżej poznać? Wiesz, każda kobieta chciałaby na twoim miejscu.
- Ja nie jestem każda. – jęknęłam i rzuciłam się do ucieczki.
            Niestety ja i moja koordynacja ruchowa nie współgrają ze sobą więc wywaliłam się po dziesiątym metrze biegu. Mężczyzna przyłożył dłoń do moich ust abym nie mogła krzyczeć a drugą ręką mnie spoliczkował.
- Nie będziesz mi uciekać. – wycedził i pociągnął mnie za włosy zmuszając do wstania.
            Bolało, cholernie mnie bolało. Targanie za włosy nie jest przyjemne. Po policzkach zaczęły mi spływać pojedyncze łzy. Kiedy facet chciał mnie wepchnąć do samochodu walnęłam go w krocze i chciałam znów uciekać ale złapał mnie i uderzył mnie w brzuch. Zwinęłam się z bólu.
- Kotek mówiłem ci, żebyś mi nie uciekała. – wycedził i mnie spoliczkował.
            Miałam mroczki przed oczami i ledwo widziałam. Ktoś odciągnął mężczyznę na bok a ja osunęłam się na ziemię. Nie wiedziałam co się dzieje. Było mi słabo i bardzo bolał mnie brzuch. Policzki mnie piekły i miałam wrażenie że zaraz zwymiotuje. Rozpłakałam się na dobre.
            Poczułam że ktoś wziął mnie na ręce i że mnie niesie. Lekko otworzyłam oczy i zobaczyłam Nialla. Wtuliłam się w jego pierś. Otworzył drzwi do mojego mieszkania i posadził mnie na kanapie.
- Ściągnij bluzę. – poprosił i po chwili siedziałam w samym topiku.

MINIMUM 2 KOMY :*

niedziela, 18 maja 2014

rozdział 15 + INFO!

- Dobra nie czekaj na mnie, bo coś mi się zdaje że i tak nie da za wygraną. – powiedziałam do Mii i odwróciłam się na pięcie.
- Ta?
- Wsiadaj. – rozkazał.
- Nie chce mi się, nigdzie nie idę. No może ewentualnie do domu się przespać. – oznajmiłam.
- Nie utrudniaj mi tego i wsiadaj. – zażądał.
- Nie. – powtórzyłam.
- Wsiadaj. – krzyknął i się wzdrygnęłam.
- Dobra już dobra. Bez nerwów. – burknęłam i blondyn otworzył mi drzwi do samochodu.
            Zajęłam grzecznie swoje miejsce i zapięłam pas. Plecak rzuciłam do tyłu a owieczkę przyłożyłam do brzucha. Chłopak odpalił silnik i wyjechał z parkingu szkolnego. Siedziałam cicho dociskając owieczkę z termoforem do brzucha.
- Co to?
- Termofor. – wyjaśniłam.
- Nie rozumiem. – mruknął.
- Czego?
- Wczoraj jeszcze bałaś się do mnie odezwać. A dzisiaj mi się stawiałaś.
- To zależy.
- Od czego?
- Od okresu. – burknęłam.
            Chłopak melodyjnie się zaśmiałam ja oblałam się rumieńcem. Ale wstyd. Zaparkowaliśmy koło jego domu. Chłopak wyskoczył z samochodu i otworzył mi drzwi. Podał mi rękę i wysiadłam z samochodu.
- Dlaczego mnie tu przywiozłeś? – zapytałam.
- Wolę cię mieć na oku. – powiedział.
- Masz mnie już na podsłuchu z nadajnikiem GPS, po co ci to wszystko?
- Żebyś się nie wygadała. – burknął i przepuścił mnie w drzwiach.
- Słyszałbyś jakbym się wygadała a potem znalazł. – byłam dociekliwa.
- Jeśli powiedziałabyś policji, znaleźli by technika, usunąłby twoją bransoletkę z ręki, a potem prze kalibrowałby nadajnik GPS aby dowiedzieć się kto Cię namierza. –wyjaśnił. – Dlatego wolę mieć cię na oku.
- Dobraaa? – przeciągnęłam ostatnią samogłoskę. – A powiedziałeś mi to bo?
- Pytałaś. – burknął i zajęłam miejsce na stołku w kuchni.
- Zagotowałbyś wodę? – zapytałam czując że owieczka straciła temperaturę.
            Wstał i podszedł do elektrycznej kuchenki na której postawił czajnik. Po chwili woda była gotowa i wymieniłam wodę w owieczce. Przyłożyłam ją do brzucha a z reszty wody Niall zrobił herbatę. Upiłam łyk. Miętowa, moja ulubiona. Kiedy byłam w połowie usłyszałam dzwonek do drzwi. Chłopak podniósł się i poszedł otworzyć. Siedziałam spokojnie w kuchni kiedy do pomieszczenia wszedł Niall, Harry i jakiś chłopak z dziewczyną pod ręką.  Uśmiechnęłam się.
- Louis, Eleonor to Lucy.
- Cześć. – przywitałam się zeskakując ze stołka.
- Miło mi poznać. – uśmiechnęłam się brunetka.
- Mi również. – dodał niebieskooki.
- Wyjdźcie do gabinetu, zaraz tam przyjdę. – zwrócił się do przyjaciół. – Luzy poczekaj sekundę. – poprosił a ja usiadłam na stołku.
- Daleko masz do domu?
- To było pytanie retoryczne. – zauważyłam.
- Musisz już iść.
- Przed pięcioma minutami mnie tu przywiozłeś?! – byłam zła.
- Ale musisz już iść. – powiedział oschle.
- Nie mógł byś mnie zawieść? – zapytałam z nadzieją.
- Nie.
- Zachowujesz się jak dziecko! – krzyknęłam.
- A ty jak ostatnia sierota! – warknął.

            Wzięłam zamach i uderzyłam chłopaka w policzek. Gdyby nazwał mnie inaczej nie doszło by do tego. Nazywanie mnie sierotą jest totalnie nie na miejscy dlatego go uderzyłam. Po chwili wydarzyło się coś czego się nie spodziewałam. Chłopak najzwyczajniej w świecie mi oddał. Popatrzyłam na niego z niedowierzaniem. Chwyciłam owieczkę i trzaskając drzwiami opuściłam dom. 

MÓJ BLOG O TOMIE KSIĄŻEK 'JUTRO' [KLIK]

piątek, 16 maja 2014

Rozdział 14

Co to? – zapytała wskazując na owieczkę.
- To termofor. – mruknęłam.
- Serio? Też takich używam tylko ja mam bizona.  – zaśmiała się. – Lubię z nim spać.
- Nie dziwię ci się, mi bardzo pomaga.
- A nie boisz że będą cię postrzegać z a idiotkę?
- Już mnie tak widzą. – zaśmiałam się.
            Mia zaparkowała samochód na parkingu szkolnym i wyszłyśmy z auta. Powędrowałyśmy do sali hiszpańskiego a nauczycielka odesłała mnie z Mią na próbę. Weszłyśmy do sali amfiteatralnej i okazało się że będzie to próba dźwiękowa. Usiadłam za fortepianem a Mia dostała gitarę klasyczną. Próba dotyczyła tylko nas. Pani dała mi nuty. Po chwili ułożyłam place na fortepianie i wlepiłam wzrok w nuty. Szybko odczytałam wstęp i zaczęłam grać. Pani nuciła pod nosem piosenkę i poprawiała mnie gdy coś źle zagrałam. Nauczyłam się wejścia i pierwszej zwrotki i pani poprosiła aby Mia zagrała na gitarze elektrycznej.
- A co byś powiedziała na jedną z postaci drugo planowych, grała być jej przyjaciółkę. – uśmiechnęła się.
- Może być. – odparła i wróciła do ćwiczeń.
            Potem zostałyśmy wygonione na matematykę. Jak ja jej nie cierpię. Najnudniejszy przedmiot w szkole, niby rozumiem ale jak przychodzi co do czego to nie potrafię obliczyć równania. Potem była fizyka na której, dostałam piątkę za zadanie odmowe, opłacało się. Potem miałyśmy włoski i łacinę. Jak zwykle mi się nudziło bo to w miarę rozumiałam. Na muzyce było karaoke i śpiewałam razem z Mią „Want U Back”.
            Wyszłam z sali muzycznej i ruszyłam do szafki. Zostawiłam w niej moje książki i wzięłam do rąk owieczkę. Przyłożyłam ją do brzucha i znalazłam Mię. Wyszłyśmy ze szkoły i usiadłyśmy na schodach. Zaczęłyśmy rozmawiać i nagle Mia zaczęła się patrzyć na coś za moimi plecami.
- Ale ciacho. – szepnęła i przygryzła dolną wargę.
            Odwróciłam się do tyłu żeby sprawdzić kto to i od razy pożałowałam. Niall stał oparty o swój czarny samochód z telefonem w dłoni, co on do jasnej cholery tu robi?!
- Zagadaj do niego. – powiedziała mi a ja zrobiłam facepalma.
- Coś nie tak?
- Po pierwsze to nie ciacho tylko zatruta szuja, którą niestety znam a po drugie chyba przyjechał po mnie. – mruknęłam.
- Czemu tak uważasz?
- Nie wiem ostatnio siedzi mi bez przerwy na karku. – jęknęłam.
- Nie, nie to. Dlaczego uważasz że to szuja?
- Mam swoje powody, albo nie pokazał dobrej strony. Nie lubię go i tyle. – nie chciałam odwracać głowy.
- Jak chcesz.
- Spadajmy za nim mnie zobaczy. – poprosiłam.
            Wstałyśmy ze schodów i ruszyłyśmy ku bramie głównej szkoły. Już myślałam że mi się uda.

- Lucy! – usłyszałam Irlandczyka.

I'm sorry

wybaczcie ale narazie mam zepsuty telefon i od brata pisze xd może za niedługo, czyli za ok. 30 minut będzie kolejny rozdział!  ;)
Ale prosze was o komentarze :) x.

środa, 14 maja 2014

rozdział 13

Położyłam się spać o czwartej bo zaczął mnie boleć brzuch. Ale nie spałam długo mimo proszków nasenny. Podniosłam się z materaca i znalazłam moją przytulankę owieczkę. Wyciągnęłam ze środka termofor i nalałam do niego wrzątku. Pojemnik na wodę umieściłam z powrotem w owieczce. Przytuliłam się do niej i wróciłam na materac. Ból trochę ustąpił ale stwierdziłam że łyknę przeciw bólowe. Usiadłam w salonie z owieczką na brzuchu i wzięłam do rąk laptopa. Nic ciekawego, Ugh. Nagle dostałam Maila od Liama. Szybko otworzyłam wiadomość i ujrzałam zwłoki człowieka i kilka napisów napisanych specjalnym flamastrem na ziemi. To było zaszyfrowane. Popatrzyłam na liczby i litery.
            Wyciągnęłam telefon i zapytałam się go dlaczego nie wyśle tego do kryptologów. Odpisał że chce wiedzieć kto jest szybszy. Myślałam że padnę. Popatrzyłam na losowe cyfry i litery. Chwyciłam kartkę i zaczęłam rozwiązywać to na kilka różnych sposobów. Kiedy udało mi się oddzielić cyfry od liczb szybko odnalazłam klucz do załamania szyfru. Liczba odpowiadała literze w alfabecie na przykład 1 to A, 2 to B i tak dalej. Wysłałam Liamowi rozwiązanie i powiedział że kryptolodzy byli szybsi. Ta, niech niedoświadczona 19-latka rozwiąże banalny szyfr który kryptolodzy odkryją po spojrzeniu na kartkę. Odłożyłam kartkę i popatrzyłam na zegar 19.00. Stwierdziłam że idę spać.
            Wymieniłam wodę w owieczce i łyknęłam leki nasenne i położyłam się spać.

***
            Obudziłam się z paskudnym humorem i okropnym wyglądem. Nie chciałam nigdzie iść. Bolał mnie brzuch, było mi niedobrze, wyglądałam masakrycznie. Zamiast włosów miałam szopę, pod oczami miałam worki i byłam blada, a do tego moja owieczka przestała mnie grzać w nocy. Wzięłam zakopałam się z powrotem pod kołdrę. I w tedy zadzwonił budzik.
- Nie! – krzyknęłam.
            Koniec końców podniosłam się z materaca i doprowadziłam się do stanu używalności. Owieczka również została przygotowana  aby spełniać swoją rolę.  Wyszłam z domu i ruszyłam do miasta. Po drodze złapałam mnie Mia i zaproponowała podwózkę.
- Cześć. – mruknęłam pod nosem.
- Coś nie tak?
- Wszystko. – jęknęłam i oparłam głowę o zagłówek. – Wszystko mnie boli, nie sypiam dobrze i w ogóle mam okres.
- Widzę że jesteś farciarą z bólami i ze wszystkimi innymi sprawami pobocznymi. – zaśmiał się.

- A idź! Najlepiej jakbym się położyła spać. – zaśmiałam się.

MINIMUM 3 KOMY I NIE MA TA SAMA OSOBA! :* 

poniedziałek, 12 maja 2014

rozdZiał 12

Zostałam pociągnięta do mojego mieszkania. Niall mocno ściskał moją dłoń. Chciałam żeby puścił ale wiedziałam że był zły. Otworzył drzwi dalej trzymając mnie za rękę. Weszliśmy do mieszkania.
- Masz nie rozmawiać z glinami, nie znasz mnie, nie znasz  Harrego i ewentualnie tej dwójce mówisz że jesteśmy razem jasne?! – warknął a ja się bałam.
            Pokiwałam twierdząco, bojąc się cokolwiek powiedzieć. Co miałam zrobić. Liam jest gliną, jak się kapną, że z nim gadałam to będę miała mafię na karku.
- Puść – jęknęłam. – To boli.
            Chłopak puścił moją rękę. Pomasowałam nadgarstek i spuściłam głowę. Niall wyszedł a ja zostałam sama w domu.  Usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać. Dlaczego mi się to przydarzyło? Dlaczego zawsze jestem w niewłaściwym miejscu, o nie właściwej porze? Dlaczego ja mam takiego pecha, dlaczego ja jestem taką sierotą? Dlaczego to właśnie mi przydarzają się takie nieszczęścia?
            Nagle przypomniałam sobie o bransoletce. Jeny a jak wszystko słyszeli? Szybko się pozbierałam i wytarłam twarz i dalej siedziałam na ziemi zastanawiając się co mam w ogóle zrobić.
            Popatrzyłam na zegarek, 13.40. O boże, tak długa czasu tak mało do roboty, właściwie nic do roboty. Usiadłam na materacu w sypialni i sięgnęłam po jedną z książek walających się na ziemi. Wszystkie były nie przeczytane. Nie miałam co robić po nocach gdy nie miałam tabletek więc czytałam a bibliotekarki w bibliotece miejskiej znają mnie na tyle by pożyczać mi po kilkanaście książek na tydzień. Zaczęłam czytać jedną z nich i starałam się wyłączyć aby nic mnie nie rozpraszało. Walnęłam książką w kąt i chwyciłam za laptopa. Co za ironia losu. Liam napisał że nie ma go w Londynie, że wyjechał i wróci za dwa, cztery tygodnie. Tylko nie to. Jeny. Wstukałam nazwisko Nialla w wyszukiwarkę i wyskoczyła mi nazwa jakiejś firmy. Właścicielami są Harry i Niall. O boże, siedziba znajduję się nie daleko mojego domu, w centrum Londynu. Świetnie. Wstałam i zaczęłam chodzić po mieszkaniu zastanawiając się co mam robić.
            Nuda to coś co bardzo często mnie dopada. Przez bezsenność nie wiem co robić i się nudzę i teraz mam tak samo, zaczęłam łazić tam i z powrotem. Jeżeli wyjdę jest duże prawdo podobieństwo że spotkam policję i w plątam się w jakąś zagadkę. Czyli odpada bo jeśli Niall rzeczywiście ma mnie na podsłuchu usłyszy gdzie jestem więc odpada.
            Chwyciłam za książkę od fizyki i otworzyłam na ostatnim temacie i zaczęłam się uczyć. Po chwili rozwiązywałam zadanie.

- „A” przyspieszone równa się zmienna prędkość przez zmienny czas czyli prędkość końcowa minus prędkość początkowa przez czas końcowy minus czas początkowy… - mówiłam pisząc piórem w zeszycie. – Podstawiam dziesiątkę i piątkę, a tutaj dwa i jeden…- zaczęłam liczyć wynik.- To będzie pięć metrów na sekundę przez sekundę czyli pięć metrów na sekundę do kwadratu. – skończyłam i odłożyłam pióro.
DZIĘKUJE ZA PONAD 500 WYŚWIETLEŃ :*

środa, 7 maja 2014

Rozdział 11

Znalazłam łazienkę i przygotowałam sobie ręcznik. Po chwili pojawił się Niall z rurkami i bluzą dla mnie. Podziękowałam cicho i powoli weszłam pod prysznic. Dokładnie wymyłam głowę i wytarłam ciało. Założyłam ubrania od Nialla po czym wrzuciłam ręcznik do prania. Piżamę złożyłam w kostkę. Wyszłam z łazienki i zeszłam po cichu do salonu. Po chwili dołączył do mnie Niall i zaprowadził mnie do samochodu. Zajęłam miejsce koło kierowcy i zapięłam pas.
            Blondyn usiadł za kierownicą i odpalił samochód. Wyjechał z posesji i ruszył w stronę miasta. Dziwnie się czułam. Siedziałam cicho mając nadzieję, że chłopak nie będzie chciał rozmawiać. Kidy wjechaliśmy na moją ulicę Niall zaklął. Wysiadł z samochodu i otworzył mi drzwi bo były zablokowane. Podziękowałam a ten chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
- Udawaj moją dziewczynę. – syknął i ścisnął moją dłoń a ja myślałam że mi palce zgniecie.
- A jak się ni zgodzę?
- Zgodzisz się, zgodzisz. – zapewnił.
            Zobaczyłam policję. Dwóch podwładnych Liama. O boże, tylko nie to. Funkcjonariusze podeszli do mnie i Nialla. Chłopak się uśmiechnął a ja musiałam się zmusić do uniesienia kącików ust w górę.
- Lucy!
- Cześć Cloe. – przywitałam się.
- Słuchaj mam pytanie, gdzie byłaś cztery dni temu z nocy. – Niall mocniej ścisnął moją dłoń.
- Byłam w klubie razem z…
- ze mną. – dokończył Niall.
- A pan jest?
- James Horan. – skłamał. – Jesteśmy razem od kilku tygodni. – nie mogłam uwierzyć, że jest tak dobrym kłamcą. Byliśmy razem całą noc.
- Czy klub może ktoś jeszcze potwierdzić? – zapytała funkcjonariuszka.
- Zapytaj Mię. Na pewno powie prawdę. – podałam adres
- Nie trzeba. Wierzę ci. – uśmiechnęła się i pożegnała się.

____________________________________
minimum 2 komentarze :)) 



wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 10

Podniosłam się na łóżku i przetarłam oczy i usiadłam na łóżku. To nie był mój pokój. Zastanawiałam się czy to ta pierwsza willa w której byłam ale to nie mogła być ona. Tamten dom miał dodatki sztuki greckie, przykładem  był chociażby wazon, zdobiona taca i porcelanowe talerze. Ten pokój nie miał ani jednej ozdoby w stylu greckiej co oznaczało, że  to inny dom, pokój był urządzony w stylu nowoczesnym, typowa sypialnia dla bogacza. Nie chciało mi się wierzyć ze jestem w domu Nialla, to jakieś takie mało prawdopodobne. Nagle coś zamruczało mi w nogach i wzdrygnęłam się.
            Kot, piękny kot norweski taki puchaty. Podszedł bliżej a ja zaczęłam go głaskać, był taki słodki. Zauważyłam, że mam na sobie męskie ubrania i oblałam się rumieńcem. O boże, przebrał mnie. Głaskałam kota. Spojrzałam na podłogę w poszukiwaniu mojej torebki ale jej nie znalazłam. Odsunęłam kołdrę i zsunęłam się na łóżka. Wzięłam kota na ręce i podeszłam do drzwi. Powoli wysunęłam się na korytarz. Podłoga była wyłożona białymi, lodowatymi płytkami a ściany były białe, szare lub czarne. Korytarz był naprawdę długi, głaskając kota powoli przesuwałam stopy ku końcowi korytarza.
            Zobaczyłam długie schody. Zeszłam powoli po stopniach, schody kończyły się wypadem do jednego z głównych pomieszczeń. Wysunęłam się powoli zza ściany i usłyszałam charakterystyczny szczęk ładowanej broni. Odwróciłam się i pisnęłam widząc jak Niall we mnie celuje. Chłopak opuścił broń a ja dalej stałam przerażona.
- Głodna?
- N-nie.
- No to masz problem. – mruknął podając jajecznicę.
            Kucnęłam i wypuściłam kota na podłogę, zwierzak od razu gdzieś pobiegł. Podeszłam do stołu i zajęłam miejsce naprzeciwko blondyna. Popatrzyłam na talerz i chwyciłam widelec w palce. Po woli zaczęłam skubać jajecznicę i w końcu jeden kęs wylądował w moich ustach.
- Dobrze gotujesz. – szepnęłam i wsadziłam sobie kolejny kawałek jajecznicy.
- Dziękuję. – uśmiechnął się pod nosem. – Odwiozę cię do domu.
- Okey. – mruknęłam i wpakowałam sobie kolejny kęs do buzi.
            Kiedy skończyłam, odniosłam talerz do zmywarki.
- Fajnie wyglądasz w moich ubraniach. – oznajmił ni stąd ni z owąd.
            Poczułam jak moje policzki oblewa róż. Od razu pociągnęłam koszulkę w dół ale po chwili wróciła na swoje miejsce.
- Mogę wziąć prysznic? – zapytałam cicho.
- Jasne, ostatnie drzwi na górze po prawej. W szafce znajdziesz ręczniki. Zaraz przyniosę ci jeansy i bluzę. – uśmiechnął się a ja miałam wrażenie że jestem jeszcze bardziej różowa.
Dedyk dla Lizy Skóry <3

rozdział 9

Zaczęłam się wierzgać a napastnik jeszcze mocniej ścisnął moje ręce tak że na mojej twarzy pojawił się grymas bólu. Niall podszedł do mężczyzny i uderzył go pięścią w nos. Odsunęłam się. Stałam tam przestraszona. Niall popchnął faceta na ziemię i zaczął go okładać pięściami. Kiedy pobił go do nieprzytomności wstał z niego. Cofnęłam się.
- Tobie nic nie zrobię chodź. – chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę samochodu.
            Spojrzałam na dłonie Nialla i zbladłam. Na jego knykciach była krew. Zrobiło mi się słabo.
- O boże. – jęknęłam i zakręciło mi się w głowie
            Chłopak gwałtownie się odwrócił i popatrzył na mnie a ja w tym momencie straciłam przytomność.

            Dziewczyna była naprawdę blada kiedy się odwróciłem. Z jej ust wydobył się stłumiony jęk i straciła przytomność. Złapałem ją i powoli ułożyłem na ziemi. Nie rozumiałem, w szkole używa iluzji, hipnozy i sugestii, bawi się ludźmi, a mimo to jest słaba i nie śpi, boi się wszystkiego co napotka.
            Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do samochodu. Okryłem ją kacem i usiadłem za kółkiem. Stwierdziłem, że nie ma sensu zawozić jej do niej bo po ostatniej wizycie zauważyłem, że jej sytuacja nie jest ciekawa.
            W samochodzie panowała cisza. Mowa jest srebrem a milczenie złotem. Zastanawiałem się kiedy Lucy wstanie, zdążyłem zauważyć, że cierpi na bezsenność ale nie znałem się na tym. Wszedłem do domu z dziewczyną na rękach.
            Brunetka była brudna od błota i rozmazanego makijażu. Zobaczyłem sprzątaczkę która już wychodziła.
- Juliett, mam prośbę. – powiedziałem. – Mogłabyś ją umyć? Przyniosę jeszcze jakieś ubrania.
- Oczywiście panie Horan.
            Juliett była starszą panią pracowała u mnie jako sprzątaczka od czterech lat i bardzo ją lubię, pomagam jej czasami jeśli mam walony czas, w posprzątaniu tego ogromnego domu który sprząta.
            Zaniosłem Lucy do łazienki i kobieta zaczęła rozbierać drobną brunetkę a ja wyszedłem z pomieszczenia. Znalazłem jakieś dresy i luźną koszulkę. Wszedłem do łazienki i napotkałem groźne spojrzenie Juliett.
- Panie Horan! – zganiła mnie.
            Dałem jej szybko ubrania dla Lucy i opuściłem łazienkę. Stanąłem koło drzwi i czekałem aż starsza kobieta skończy. Zawołała mnie dopiero po pół godziny. Powiedziała abym ją zaniósł do mojej sypialni i żebym dał jej spać.
- Mało śpi, niech pan jej da na razie spokój, kiedy wstanie powinien pan się nią porządnie zająć. – poradziła mi.
- Skąd pani to wszystko wie.
- Panie Horan, ja wiem to i owo, mam swoje doświadczenia życiowe. – uśmiechnęła się i upuściła dom.

            Przykryłem Lucy kołdrą i zgasiłem światło. Chwyciłem telefon dziewczyny i zobaczyłem dwie wiadomości od jej koleżanki. Szybko odpisałem i odłożyłem telefon do torebki.


Cześć kochani, mam do was małą prośbę. Widzę że jest dużo wyświetleń ale mało komentarzy, proszę was napiszcie mi pod tym rozdziałem komentarz a jak nie chcecie się rozpisywać to króciutkie "czytam". Jeśli nie macie konta skomentujcie jako anonim i podpiszcie się inicjałami, bardzo was o to proszę. <3