Etykiety

poniedziałek, 16 lutego 2015

Przepraszam

Bardzo pepraszam ze nie pisalam bloga, nia mialam weny, nikt gp prawoe nie czytal.. stracilam nadzieje ze oplaca sie pisac go :(
Jezeli chcecie wznowie pisanie, ale yo noe moze byc jedna czy dwoe osoby..

Niewoem jak Wy, ale bardzo bym chciala pisac tego bloga, ale dla paru osob to nie ma sensu bo zaczelam pisac bloga o larrym o noe bede miala vzasu na pisanie go jak zajme soe tym

Osoby ktore beda czytac niech to skomentuja (prosze by nie z anomima, albo chociaz podpiszcoe soe miski)

Spodziewajcie soe kolejnej notki niebawem

środa, 23 lipca 2014

Rozdział 21

Kiedy się obudziłam leżałam na kanapie. Chciałam się podnieść ale coś mnie blokowało. Spojrzałam w dół. Niall przytulał mnie całą noc. Jak miło. Spojrzałam na chłopaka. Oczy miał zamknięte, oddech umiarkowany, ale to nie dowód że śpi. Przyłożyłam palec środkowy i wskazując do nadgarstka i odnalazłam puls. Był normalny. Czyli nie spał.
- Dobrze się bawisz? – zapytałam  a na jego usta wkradł się złośliwy uśmieszek.
- A żebyś wiedziała.
- To miło, mogę?
- Jasne. – zdjął rękę z mojej talii a ja podreptałam do łazienki.
            Założyłam moje różowe rurki i cienki podkoszulek. Szybko narzuciłam na siebie bluzę i stanęłam przed lustrem w pokoju Nialla. Związałam włosy w wysokiego koka i wróciłam do salonu gdzie Niall dalej leżał pod kołdrą.
- Zawieziesz mnie? – zapytałam.
- Już mówiłem że tak. – wypalił spod kołdry.
- Ale mi chodzi o bibliotekę. – powiedziałam.
- Że teraz?
- Tak. – zaczęłam się bujać na piętach w przód i w tył.
- No dobra. – powiedział rozciągając się, po czym spadł z łóżka a ja wybuchłam śmiechem.
- Ha, ha, ha bardzo śmieszne. – warknął.
- Mhm. – kiwnęłam głową powstrzymując śmiech.

***

            Stanęłam przed wielkim regałem książek w poszukiwaniu podręcznika do biologii. Chodziłam tam i z powrotem żeby znaleźć potrzebną mi książkę, a kiedy ją znalazłam, znajdowała się po za zasięgiem mojej ręki.
            Stanęłam na placach i wyciągnęłam się, ale to nic nie dało. Zaczęłam skakać ale to nie robiło najmniejszej różnicy, i tak nie sięgałam do wysokiej półki. W końcu pojawiła się ręką i wzięła podręcznik z półki.
- Ej, to moje! – zaprotestowałam.
- Przecież wiem- zaśmiał się Irlandczyk dając mi książkę do ręki.
- Dziękuję. – uśmiechnęłam się.
            Podeszłam do bibliotekarki która zeskanowała podręcznik i powiedziała że mam miesiąc czasu na oddanie książki. Schowałam ją do torby i ruszyłam do wyjścia. Wyszłam na zewnątrz i stanęłam obok samochodu i poczekałam na Nialla który szedł  telefonem w ręku. Jedną ręką otworzył mi drzwi a kiedy zajęłam miejsce zamknął je za mną. Okrążył auto i zajął wsiadł do samochodu.
- Dobra ja kończę, to do zobaczenia. – pożegnał się i schował telefon do kieszeni. – Dzisiaj wieczorem będzie u mnie kumpel.
- To ja pójdę do Mii.
- Nie trzeba, Liam to równy gość. – uśmiechnął się pod nosem a mi coś zaskoczyło w głowie.
- Jak się nazywa?
- Liam.
- Nie! Nazwisko. – poprosiłam.
- Payne.
- Fuck! – zaklęłam zaciskając pięści.
- Co się stało?
- Czy ten twój znajomy nie opowiadał ci o osobie znającej hipnozę, iluzję, że potrafi czytać z myślach? – zapytałam.
- .W to ostatnie nigdy nie wierzyłem. – wypalił po czym popatrzył na mnie. – Ty go znasz?
- To on mi daje leki! – byłam wściekła. - Nie czytam w myślach ale potrafię to zagadnąć

            Krew mnie zalewa myśląc o tym że mój najlepszy przyjaciel mnie okłamał w taki sposób, co za świnia, gnojek, debil, sukinsyn… i wszystko co złe na tym świcie. Ugh!!!

Prosze komentujcie, jest ponad tysiąc wyświetlen a 

komentują ledwie 2 osoby :((((

piątek, 11 lipca 2014

Twitter

Po pierwsze podajcie swoje tt
Bym mogla was informowac
Po drugie co wy ba to by zrobic tt-owe postacie?? (: piszcie w kom kim chcecie  priwadzic
Do wyboru:
Lucy
Niall
Liam
(Tylko 3 postacie)
Kmentujcie (:

niedziela, 6 lipca 2014

I`m sorry

Zawieszam bloga na 2tygodnie bo nie mam narazie czasu pisac ;__; ale napewno bede dalej go pisac :)

poniedziałek, 30 czerwca 2014

rozdział 20

Od pół godziny grałam z Niallem w szachy i oczywiście to ja wygrywałam. Jeszcze jeden ruch i wygram. Chłopak przestawił królową.
- Szach i mat. – pokazałam mu język przestawiając jedną z figur.
- Co?! Jak?! – był zaskoczony.
- Ze mną nikt jeszcze nie wygrał. – oznajmiłam.
- A poważnie?
- To nikt od kiedy zaczęłam grać. – uśmiechnęłam się.
- Dobra, jest pierwsza. Śpisz u mnie w sypialni. – oznajmił.
- Nie mam zamiaru. I tak nie zasnę.
- No to przynajmniej spróbujesz. – zarządził.
- Niall, ale jest 95% szans że nie zasnę, weź ty się połóż u siebie a ja jak coś to zdrzemnę się tutaj na kanapie, i tak jest duża. – powiedziałam.
- Śpisz u mnie.
- Ale…
- Nie. – nie przyjmował żadnego sprzeciwu.
            Gdy już miałam iść na górę na polu zagrzmiało i po czym zobaczyłam błysk. Wzdrygnęłam się. No to na pewno nie będę spać. Usiadłam z powrotem na krześle.
- Co jest?
- Nie będę spać kiedy jest burza. – pisnęłam.
- Ale dlaczego?
- Bo jest burza. Nie ma mowy o spaniu.
- To nigdy nie spałaś jak była burza.
- Nie, mam tak od 6 lat. – odparłam.
- Dobra chodź ze mną. – chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął za sobą na schody.
            Kazał mi się przebrać w jego luźne dresy. Usiadłam na łóżku i chłopak zaczął zamykać rolety. Dostałam szklankę gorącego mleka i zaczęłam pić zawartość.
- Zasłony są takie ciemne że nie przepuszczą blasku błyskawic. – wyjaśnił.
            Położyłam się w łóżku z niezadowoloną miną i Niall opuścił pomieszczenie. Leżałam przez chwilę kiedy usłyszałam grzmot i z piskiem wyskoczyłam z łóżka. Zeszłam do salonu gdzie Niall oglądał mecz.
- Co jest?
- Rolety może nie przepuszczają światła ale nie są dźwiękoszczelne. – powiedziałam.
- No to co robimy?
- Ty idziesz spać do siebie a ja siedzę tutaj i umieram ze strachu. – powiedziałam siadając, owijając się kocem.
- Ja będę oglądać mecz, jestem raczej nocnym markiem. – wyjaśnił.
- Serio? To co ja mam powiedzieć? – mruknęłam niezadowolona. Oparłam głowę o nałokietnik kanapy i zwinęłam się w kulkę. Po chwili przyszedł kot. Zaczął mruczeć. Pod wpływem tego dźwięku zaczynałam zasypiać kiedy zagrzmiało o ja się gwałtownie podniosłam.
- Nosz kurwa mać! – zaklęłam.
            Niall zaczął się ze mnie śmiać. Posłałam mu groźne spojrzenie. Po chwili spoważniał.
- Czekaj, 95% jest na to ze nie zaśniesz, do tego trzeba dołożyć 4% przez burzę, to co trzeba zrobić żeby 1% się spełnił?
- Niall to tak nie zadziała. – mruknęłam. – I jak ci powiem to będziesz się śmiał.
- Słuchaj postaram się nie. – popatrzyłam na niego spode łba. – Obiecuję.
- Jak byłam mała to spałam z rodzicami, miałam tak do trzynastego roku życia. – mruknęłam cicho. – Albo zasypiałam kiedy tata mnie przytulał.
- A potem.
- Nie chce o tym mówić. – spoważniałam.
- Okey… – przesłużył koniec słowa, po czym przysunął się obok mnie i objął mnie ramieniem. Spojrzałam na niego pytająco, a on się uśmiechnął i dalej oglądał mecz.
            Kiedy kot przyszedł na moje kolana i zaczął mruczeć, oparłam głowę o ramię boldyna i zamknęłam oczy. Poczułam się bezpiecznie, naprawdę bezpiecznie mimo że siedziałam tuż obok przestępcy. Po raz pierwszy od kilku lat zapadłam w głęboki sen bez pomocy leków nasennych.
DZIEKUJE ZA 1000 WYŚWIETLEŃ

dziewczyny ale mogłybyście mimo wszytko mi skomentować bo mnie to boli jak nie komentujecie;(

niedziela, 29 czerwca 2014

rozdzial 19

Nie odzywałam się przez resztę drogi, chłopak też nie miał zamiaru przerwać tej ciszy. Kiedy dojechaliśmy, chłopak jak zwykle wyskoczył aby otworzyć mi drzwi. Wysiadłam z samochodu i podążyłam za blondynem. Wpuścił mnie do środka i powędrowałam do kuchni. Usiadłam na wysokim stołku przyglądałam się jak Niall robi gorącą czekoladę. Spojrzałam na plecak i sięgnęłam po książki.
- Co dostałeś na egzaminie z biologii? – zapytałam mając nadzieję że ful punktów.
- Maksa z rozszerzonej a co?
- Fajnie. – uśmiechnęłam się. – Pomożesz mi.
- Szkołę skończyłem i do niej nie wracam.
- No weź. – jęknęłam. – Proszę.
- Dobra pokaż co tam masz. – postawił kubki z czekoladą na stole i pochylił się opierając się na łokciach.
            Wyjęłam szybko podręcznik do biologii i pokazałam mu ostatni temat.
- Genetyka? Przecież to jest proste. – zaśmiał się.
- Niby tak, ale ja się gubię w tym wszystkim. Zwłaszcza jeśli chodzi o to jak łączą się te zasady azotowe. – jęknęłam.
- Zrobimy tak. – usiadł obok mnie. – Wymień trzy różnice między DNA i RNA. – poprosił.
- Emm…no to DNA jest dwu łańcuchowe a RNA jedno. Jeszcze, DNA koduje geny a RNA to…jak to się nazywa…białko? A jeszcze jest to że DNA ma w sobie deoksyrybozę, a RNA rybozę? – nie byłam pewna.
- Dobrze, teraz wymień mi z czego składa się nukleotyt.
- Z rybozy albo deoksyrybozy, resztek kwasy fosforowego i z zasady azotowej. – powiedziałam pewnie.
- Widzę że to umiesz. – zaśmiał się. – Czego nie rozumiesz skoro na razie dobrze ci idzie?
- Chodzi mi o łączenia zasad azotowych.
- Dobra pokażę ci że to jest bardzo proste. Z czym się łączy adenina?
- Z cytozą?
- Źle, z tyminą. Zrób to na zasadzie samych literach. A zawsze do T, C do G, chyba że mówimy o tworzenie białka z RNA to w tedy tymina zamienia się na uracyl.
- Czyli adenina do tyminy lub uracylu, a guanina do cytozyny?
- Tak właśnie. Za każdym razem. Dobra, czego jeszcze nie rozumiesz?
- Mitozy i mejozy?
- Przecież to akurat jest naprawdę proste.
- Nie dla mnie.
- Przynudzasz, aż zastanawiam się czy mnie nie wkręcasz. Mitoza to proces w którym podwaja się ilość DNA, są dwie komórki potomne i w każdej po 46 chromosomów i te komórki służą za materiał budulcowy. Mejoza to proces gdzie są 4 komórki potomne i w każdej z nich jest po 23 chromosomów, mówimy o komórkach jajowych i plemnikach.
- Dobra jarzę.
- Coś jeszcze?
- A geografia?
- Jestem z niej lewy.
- Słabo bo ja też, chciałam że byś mi wytłumaczyła, no ale dobra, dam sobie siana. – schowałam podręczniki do plecaka i nagle usłyszałam jak telefon wibruje w moich spodniach. Wyjęłam go i spojrzałam na ekran. Od Liama.

Będę jt wieczorem o18.00 , i mam dość spory zapas leków nasennych :3”
„Super!, postaram się pojawić na lotnisku.”

            Szybko odpisałam i schowałam telefon do kieszeni po czym chwyciłam kubek z czekoladą w ręce.
- Jutro będę miała leki nasenne. – powiedziałam.
- Skończyły się?
- W sumie to tak. – oznajmiłam. – Będę musiała jechać na lotnisko po przyjaciela.
- Podrzucę cię, a potem odwieziemy go razem. – był stanowczy.
- Em… tylko że tam będzie masa glin. – powiedziałam szeptem.
- Słucham?! Musisz się z nim umówić gdzie indziej.
- Nie da się, on pracuje dla federalnego biura śledczego, ma broń i odznakę, jest tam szefem.
- I on dostarcza ci leki?
- Na receptę. – pokazałam blondynowi język.
- Dobra jedziesz, ale mam cię na podsłuchu. – oznajmił. – Jeden numer a pożałujesz.
            Przełknęłam głośno ślinę i popatrzyłam na niego przerażona. Wypiłam czekoladę. I wstałam ze stołka i podreptałam do salonu. Usiadłam skulona na kanapie i włączyłam telewizor. Zobaczyłam że idzie „Trzy metry nad niebem”. Zostawiłam kanał i oglądałam film. W pewnym momencie popłakałam się kiedy umarł jeden z drygo planowych bohaterów.
            Do pokoju wszedł Niall i zaczął się ze mnie śmiać.
- Błagam jak można oglądać takie nudne filmy. – powiedział przez śmiech.
- Gadaj co chcesz ja takie lubię. – powiedziałam.


__________________________________________
Minimum 5 komentarzy (: