Etykiety

środa, 23 lipca 2014

Rozdział 21

Kiedy się obudziłam leżałam na kanapie. Chciałam się podnieść ale coś mnie blokowało. Spojrzałam w dół. Niall przytulał mnie całą noc. Jak miło. Spojrzałam na chłopaka. Oczy miał zamknięte, oddech umiarkowany, ale to nie dowód że śpi. Przyłożyłam palec środkowy i wskazując do nadgarstka i odnalazłam puls. Był normalny. Czyli nie spał.
- Dobrze się bawisz? – zapytałam  a na jego usta wkradł się złośliwy uśmieszek.
- A żebyś wiedziała.
- To miło, mogę?
- Jasne. – zdjął rękę z mojej talii a ja podreptałam do łazienki.
            Założyłam moje różowe rurki i cienki podkoszulek. Szybko narzuciłam na siebie bluzę i stanęłam przed lustrem w pokoju Nialla. Związałam włosy w wysokiego koka i wróciłam do salonu gdzie Niall dalej leżał pod kołdrą.
- Zawieziesz mnie? – zapytałam.
- Już mówiłem że tak. – wypalił spod kołdry.
- Ale mi chodzi o bibliotekę. – powiedziałam.
- Że teraz?
- Tak. – zaczęłam się bujać na piętach w przód i w tył.
- No dobra. – powiedział rozciągając się, po czym spadł z łóżka a ja wybuchłam śmiechem.
- Ha, ha, ha bardzo śmieszne. – warknął.
- Mhm. – kiwnęłam głową powstrzymując śmiech.

***

            Stanęłam przed wielkim regałem książek w poszukiwaniu podręcznika do biologii. Chodziłam tam i z powrotem żeby znaleźć potrzebną mi książkę, a kiedy ją znalazłam, znajdowała się po za zasięgiem mojej ręki.
            Stanęłam na placach i wyciągnęłam się, ale to nic nie dało. Zaczęłam skakać ale to nie robiło najmniejszej różnicy, i tak nie sięgałam do wysokiej półki. W końcu pojawiła się ręką i wzięła podręcznik z półki.
- Ej, to moje! – zaprotestowałam.
- Przecież wiem- zaśmiał się Irlandczyk dając mi książkę do ręki.
- Dziękuję. – uśmiechnęłam się.
            Podeszłam do bibliotekarki która zeskanowała podręcznik i powiedziała że mam miesiąc czasu na oddanie książki. Schowałam ją do torby i ruszyłam do wyjścia. Wyszłam na zewnątrz i stanęłam obok samochodu i poczekałam na Nialla który szedł  telefonem w ręku. Jedną ręką otworzył mi drzwi a kiedy zajęłam miejsce zamknął je za mną. Okrążył auto i zajął wsiadł do samochodu.
- Dobra ja kończę, to do zobaczenia. – pożegnał się i schował telefon do kieszeni. – Dzisiaj wieczorem będzie u mnie kumpel.
- To ja pójdę do Mii.
- Nie trzeba, Liam to równy gość. – uśmiechnął się pod nosem a mi coś zaskoczyło w głowie.
- Jak się nazywa?
- Liam.
- Nie! Nazwisko. – poprosiłam.
- Payne.
- Fuck! – zaklęłam zaciskając pięści.
- Co się stało?
- Czy ten twój znajomy nie opowiadał ci o osobie znającej hipnozę, iluzję, że potrafi czytać z myślach? – zapytałam.
- .W to ostatnie nigdy nie wierzyłem. – wypalił po czym popatrzył na mnie. – Ty go znasz?
- To on mi daje leki! – byłam wściekła. - Nie czytam w myślach ale potrafię to zagadnąć

            Krew mnie zalewa myśląc o tym że mój najlepszy przyjaciel mnie okłamał w taki sposób, co za świnia, gnojek, debil, sukinsyn… i wszystko co złe na tym świcie. Ugh!!!

Prosze komentujcie, jest ponad tysiąc wyświetlen a 

komentują ledwie 2 osoby :((((

4 komentarze:

Dziękuje za komentarz <3