Wysiadłam z samochodu i poczekałam na Payne’a. Agent wprowadził mnie pod gmach domu. Weszliśmy po schodach i chłopak wpuścił mnie do gabinetu.
- Zaginął Lourent Jons. – zaczął Liam. – Nie można stwierdzić morderstwa ponieważ nie ma ciała jest tylko krew. Zero rabunku, jest tylko to… - pokazał zniszczone biuro.
W pokoju była masa papierów walających się po podłodze. Nie zobaczyłam nic ciekawego.
- Kto wpuścił tą małolatę. – zapytała jakaś agentka.
Troszkę się speszyłam. Stanęłam za Liamem i czekałam na rozwój wydarzeń.
- To nasza konsultantka, Lucy , potrafi dużo więcej niż cała masa detektywów. – wyjaśnił a jeszcze bardziej oblałam się rumieńcem.
- Nie ważne. Do roboty. – zawołała kobieta.
Zaczęłam się rozglądać po pokoju. Liam podał mi rękawiczki aby nie zostawić odcisków na meblach i kartkach. Uklękłam i zaczęłam rozrzucać papiery na bok ukazując plamę krwi. Nikt nie przejął się tym co robię. Ślady krwi ciągnęły się pod szafę gdzie się urwały a mebel nie był brudny od krwi. Kartka wystawała z pod komody.
Podniosłam się, spojrzałam na środek pokoju. Mały pilot w postaci kalkulatora.
- …usiłujemy ustalić miejsce jego pobytu. Wszystkie samochody są w garażu więc obstawiamy porwanie dla okupu. – ględziła agentka.
- On jest w domu. – powiedziałam wklepując jeden z dziesięciu najbardziej znanych kodów.
- To znaczy?
- Nie zniknął znajduje się w domu. – powtórzyłam. – Jest w jednym z tajemnych pomieszczeń.
- A skąd to wiesz mała. – zapytała.
- Czy mogła by pani funkcjonariusz podejść do tej szafy i wyciągnąć tą kartkę z pod szafy? – zapytałam wskazując na wcześniej oglądaną przeze mnie kartkę.
Agentka uklękła i pociągnęła za róg karki która się rozerwała.
- Ktoś to przesunął. – powiedziała funkcjonariuszka Mey.
- Nie, to są drzwi. – odparłam.
- Drzwi bez klamki? – zapytał Liam.
- Ja ją trzymam. – odparłam dalej wstukując cyfry.
- I pomoże ci wstukiwanie jakiś tak cyferek.
- To dziesięć najczęściej używanych kodów. – odparłam i podniosłam głowę.
Zobaczyłam obraz: mężczyznę obok samochodu. W tym momencie mi coś zaskoczyło. Trzy elementy miały cyfry. Samochód rajdowy, rejestracja i koszulka gościa. Numer auta to 39, mężczyzna na koszulce ma napis „Jestem numerem 1”, więc jedynka a rejestracja miała „LT 55 258”. Mężczyzna miał na sobie daszek z symbolem zamiany więc kombinacja cyfrowa wyglądała tak 85255193. Wstukałam szybko numer i drzwi rzekomo brane za szafę odskoczyły. Dobiegł mnie smród trupa, zatkałam nos.
____________________________________
i o to 1 rozdział!
Jak wam soę podova qieczorem 2 rozdział. W zapasie mam jeszcze 6 xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuje za komentarz <3