Zostałam pociągnięta do mojego mieszkania. Niall mocno ściskał moją dłoń. Chciałam żeby puścił ale wiedziałam że był zły. Otworzył drzwi dalej trzymając mnie za rękę. Weszliśmy do mieszkania.
- Masz nie rozmawiać z glinami, nie znasz mnie, nie znasz Harrego i ewentualnie tej dwójce mówisz że jesteśmy razem jasne?! – warknął a ja się bałam.
Pokiwałam twierdząco, bojąc się cokolwiek powiedzieć. Co miałam zrobić. Liam jest gliną, jak się kapną, że z nim gadałam to będę miała mafię na karku.
- Puść – jęknęłam. – To boli.
Chłopak puścił moją rękę. Pomasowałam nadgarstek i spuściłam głowę. Niall wyszedł a ja zostałam sama w domu. Usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać. Dlaczego mi się to przydarzyło? Dlaczego zawsze jestem w niewłaściwym miejscu, o nie właściwej porze? Dlaczego ja mam takiego pecha, dlaczego ja jestem taką sierotą? Dlaczego to właśnie mi przydarzają się takie nieszczęścia?
Nagle przypomniałam sobie o bransoletce. Jeny a jak wszystko słyszeli? Szybko się pozbierałam i wytarłam twarz i dalej siedziałam na ziemi zastanawiając się co mam w ogóle zrobić.
Popatrzyłam na zegarek, 13.40. O boże, tak długa czasu tak mało do roboty, właściwie nic do roboty. Usiadłam na materacu w sypialni i sięgnęłam po jedną z książek walających się na ziemi. Wszystkie były nie przeczytane. Nie miałam co robić po nocach gdy nie miałam tabletek więc czytałam a bibliotekarki w bibliotece miejskiej znają mnie na tyle by pożyczać mi po kilkanaście książek na tydzień. Zaczęłam czytać jedną z nich i starałam się wyłączyć aby nic mnie nie rozpraszało. Walnęłam książką w kąt i chwyciłam za laptopa. Co za ironia losu. Liam napisał że nie ma go w Londynie, że wyjechał i wróci za dwa, cztery tygodnie. Tylko nie to. Jeny. Wstukałam nazwisko Nialla w wyszukiwarkę i wyskoczyła mi nazwa jakiejś firmy. Właścicielami są Harry i Niall. O boże, siedziba znajduję się nie daleko mojego domu, w centrum Londynu. Świetnie. Wstałam i zaczęłam chodzić po mieszkaniu zastanawiając się co mam robić.
Nuda to coś co bardzo często mnie dopada. Przez bezsenność nie wiem co robić i się nudzę i teraz mam tak samo, zaczęłam łazić tam i z powrotem. Jeżeli wyjdę jest duże prawdo podobieństwo że spotkam policję i w plątam się w jakąś zagadkę. Czyli odpada bo jeśli Niall rzeczywiście ma mnie na podsłuchu usłyszy gdzie jestem więc odpada.
Chwyciłam za książkę od fizyki i otworzyłam na ostatnim temacie i zaczęłam się uczyć. Po chwili rozwiązywałam zadanie.
- „A” przyspieszone równa się zmienna prędkość przez zmienny czas czyli prędkość końcowa minus prędkość początkowa przez czas końcowy minus czas początkowy… - mówiłam pisząc piórem w zeszycie. – Podstawiam dziesiątkę i piątkę, a tutaj dwa i jeden…- zaczęłam liczyć wynik.- To będzie pięć metrów na sekundę przez sekundę czyli pięć metrów na sekundę do kwadratu. – skończyłam i odłożyłam pióro.
DZIĘKUJE ZA PONAD 500 WYŚWIETLEŃ :*
DALEJJJJJJ BOSKIE JAK ZAWSZE !! <3
OdpowiedzUsuń